Ból nienawiści i przemiana w demona. Studium kompensacji.

Witam Państwa!

Na blogu Bogusława Wołoszańskiego pojawia się wpis, który nie dawał mi spokoju tygodniami. Od momentu, gdy go przeczytałem, stwierdziłem, że to znakomita podbudowa pod ciekawą analizę astrologiczną. Jest to głębokie studium ludzkiej -> kompensacji, której geneza tkwi w:

  • potężnym odrzuceniu (miłość)
  • długotrwałym bólu (głównie fizycznym)
  • kompleksie trwającym latami (wady fizyczne, albo niemożność osiągnięcia celu)
  • poczuciu zniszczenia sensu życia z powodu czyjejś śmierci / odejścia (żałoba)

Wyobraźmy sobie, że część osób przynajmniej raz, a nawet wielokrotnie w życiu doświadczyła tego stanu. Sposoby uzdrowienia i poradzenia sobie z -> sytuacją graniczną bywały różne. Jedni próbowali swoją tragedię egzystencji przeczekać, przepić, przeleżeć, wypłakać. Inni, zdruzgotani rozwojem sytuacji, złamali swoją karierę, popsuli swoje życie rodzinne, albo udali się z wizytą do mniej lub bardziej kompetentnego lekarza. -> Tekst Wołoszańskiego wskazuje na jeszcze inny ciąg dalszy, bardzo dramatyczny ciąg dalszy, wciągający rzeszę innych istnień. Ludzie którzy zaznali wewnętrznego upokorzenia, zniszczenia, lub “uśmiercenia” swojego życia, stworzyli legendę, stworzyli rodzaj mitu, na którym zbudowali swoją potęgę. Zbudowali agregat mocy destrukcyjnej, który stał się żywicielem demonów, rozsiewających nienawiść wobec pewnych przejawów życia. W ich duszach i głowach narodziło się centrum kontroli ludzkiego istnienia, które nie potrafiło powstrzymać samonapędzającego się instynktu zniszczenia. Przyjrzałem się oczywiście horoskopom osób, którzy zostali wymienieni w tym artykule. Spróbowałem ujrzeć ich ból, ich kompleksy oraz sposoby negatywnego przekierowania energii frustracji i niemocy. Te cechy odbiły się w rzeczywistym świecie, w którym dążenia do posiadania władzy nad ludźmi, panowania nad rzeczywistością i triumfem siły, w końcu się zrealizowały. Okrutnym kosztem wielu milionów istnień. Wołoszański tak to opisuje:

Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni byli półanalfabetami, całkowicie nieprzygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę, demokratycznie i pokojowo (…)

Wydawali się śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą? Nienawiść.

*

Doskonale znamy te przypadki, gdy upokorzenia, ból i brak miłości, nie tylko w fazie dzieciństwa, powodują, że człowiek pragnie w późniejszym czasie zimnej realizacji mini – zemsty czy mini – odwetu, odpowiednio rozłożonego i uładzonego w czasie. Kierują nim często pobudki, mające na celu udowodnienie pewnym osobom, lub “światu”, że odrzucenie go, lub poniżenie, było wielkim błędem. Zapewne część Czytających zna zjawisko we własnej mikroskali – być może jakaś złośliwa uwaga, brak wiary w Wasze możliwości, lub zignorowanie Waszej osoby dodało Wam po pewnym czasie przyspieszenia, zwielokrotniło siły, albo wzmocniło wewnętrzne pragnienie działania, by “coś komuś udowodnić”. Faktycznie bywa, że niektóre osoby próbują “coś udowodnić”, poprzez “lepsze” macierzyństwo, “lepszą” karierę, czy “lepszość” w innych gałęziach własnego istnienia. Ja również nie umknąłem fenomenowi tego zjawiska, gdy dostałem ledwo 3 z plusem z matematyki w drugiej klasie podstawówki, “zemściłem się”, otrzymując 18 ocen bardzo dobrych z rzędu. To oczywiście trywialny przykład, tego “było więcej”. Tego typu “mini zemsty” były w moim życiu stosunkowo częste i przeważnie były znakomitym silnikiem i motorem do wykazania się i podniesienia wewnętrznego poziomu motywacji. Nie wydaje mi się, by fenomen “jeszcze Wam udowodnię, że…” był tutaj jednostkowy, sądzę, że większość z nas czy Was tego typu doświadczenie przeżyła, chociaż wszyscy chcielibyśmy uchodzić za świętoszków i ludzi łagodnych, jak podhalańskie owieczki. Wróćmy jednak do narracji Wołoszańskiego i popatrzmy, jak niezwykle silnie rozkłada się to na losy poszczególnych osób!

Jaką odczuwa człowiek krzywdzony, prześladowany i niespełniony (…), odrzucenie przez kobiety (Himmler). 

Od razu zastanowiłem się, czy energia “odrzucenia przez kobiety” w przypadku Heinricha Himmlera, ma jakiś sens poznawczy i przekłada się na znaczenia astrologiczne. Jakże się zdziwiłem, gdy rozumienie horoskopu Himmlera odsłoniło sporo tajemnic. Oto jego radix:

HOROSKOP HEINRICHA HIMMLERA

H_Himmler

Spójrzcie “łopatologicznie” na ten kosmogram.

  1. Słońce, czyli władca descendentu, znajduje się w domu ósmym. Dom ósmy to bardzo potężna siła emocjonalna, pragnienie zespolenia się, zaufania komuś nade wszystko. Słońce będące władcą domu siódmego (partnerstwo, związki formalne) i tworzące recepcję z Wenus w Lwie (splendor, lśnienie), znajdującej się na gwieździe królewskiej Regulus (“chcę być królem w relacjach“), jest solidną bazą pod to, żeby śnić o byciu sułtanem w prywatnym haremie aryjskich ślicznotek. Wzajemna recepcja Wenus ze Słońcem plus udział Neptuna w domu piątym (przyjemności, romansów) spowodowała, że szef SS, Gestapo i MSW poszedł krok dalej, stwierdzając, iż: “wszyscy mężczyźni, a w szczególności SS-mani, mają prawo do wielu związków. Po pewnym czasie przestał ukrywać to przekonanie; według niego była to kolejna droga do przedłużenia germańskiej rasy“. Więcej: “Potajemnie wziął drugi ślub ze swoją prywatną sekretarką Jadwigą Potthast, z którą stali się parą w 1938 r.” [za -> Wikipedią].
  2. W opinii swojej sekretarki Traudl Junge [również -> Wikipedia]: „Nie otaczała go aura masowego mordercy” […] „Himmler sprawiał raczej wrażenie kogoś nieśmiałego niż pewnego siebie wojskowego, a już na pewno nie brutala. Miał styl bycia człowieka łagodnego, mieszczańskiego”. Nie dziwmy się tym wyznaniom Junge, są one prawdopodobne. W horoskopie Himmlera zauważalna jest kwadratura Księżyca do Neptuna i Saturna. Daje to osobowości, które próbują stale lawirować pomiędzy nieśmiałością, a czułością, pomiędzy obowiązkiem, a romantycznym roztopieniem. Księżyc w układzie z Saturnem, ale szczególnie Neptunem, może dawać świadomość odrzucenia przez świat kobiet, bez względu na to, ile ich się w ciągu życia przewinie (czytaj: nawet najlepsza recepcja Słońce-Wenus nie zagwarantuje szczęścia w miłości).
  3. Karierze (i trudnym namiętnościom) sprzyja obecność Jowisza na MC, w koniunkcji z Antaresem. Jest to wskaźnik bardzo silny, w połączeniu z Wenus na Regulusie, jest podręcznikowym wskazaniem na osiągnięcie sukcesu w sferze zawodowej. Dwie gwiazdy królewskie, dwa benefiki! Ale co za dużo, to niezdrowo. Serca Lwa (Regulus) i Skorpiona (Antares), manifestujące się w jednym życiorysie, zawsze przyniosą pewien typ deficytu. To się w przypadku Heinricha Himmlera spełniło!

*

Bezstronny Wołoszański pisze również: “przerost ambicji (Ribbentrop)“. Czy nadmierna ambicja stała się ukrytą motywacją, tworzącego kolejnego z potworów, czyli ministra spraw zagranicznych III Rzeszy, następnego z licznej obsady zbrodniarzy wojennych?

HOROSKOP JOACHIMA VON RIBBENTROPA

J_Ribbentropp

Ambicja to dobre słowo, klucz do rozumienia kolejnego bohatera wątku. W domach kątowych (czwartym i siódmym) znajdujemy dwa malefiki, Marsa i Saturna. Saturn, znajdujący się w domu siódmym, chciałby się wywyższać, egzaltować względem innych osób. Chciałby być mistrzem siódmego domu, mistrzem negocjacji i dyplomacji. To pragnienie zostaje zrealizowane w sposób doskonały. Motywacja doskonałości Saturna i sprostaniu jego wymaganiom zostaje wzorowo podkreślona przez uczestnictwo w wielkiej koniunkcji Wenus, która Saturnem z pozycji Wagi rządzi, ale jednocześnie znajduje się w swoim domicylu, w Byku. Wenus jest w koniunkcji z dobroczynnym Jowiszem (władcą MC!) i Słońcem (władcą DSC!). Czary? Tak. Czary – mary.

Nie czytałem biografii Ribbentropa, ale towarzyszyć mu musiał jakiś urok osobisty. Wenus w koniunkcji z Jowiszem, Neptun blisko osi IC gwarantowały mu dobre podczepianie się pod zbiorową ułudę wrażliwości i empatii. Był po prostu oszustem doskonałym, a taki powinien dysponować nożykiem szwajcarskim, w którym znajdują się narzędzia do uwodzenia i zabijania jednocześnie. Narzędziami do uwodzenia są wspomniane Wenus, Jowisz i Neptun, a może i Księżyc? Narzędziem do zabijania jest Saturn i … ponownie Księżyc. Znak Skorpiona, jak w większości mitów, jest w stanie kogoś przywrócić do życia, jak i unicestwić.

Gdy spojrzymy na jeszcze jeden element horoskopu, a mianowicie Merkurego i Marsa, odkryjemy jeszcze jedną z warstw znaczeniowych. Merkury “rządzi” domem czwartym (korzenie, rodzina, tożsamość, bezpieczeństwo), a Mars znajduje się na terytorium tego domu. Ten typ wiązania Merkurego (w znaku Marsa, Baranie) z Marsem (w znaku Merkurego, Bliźniętach) daje większą szansę połączenie agresji i sztuki komunikacji, w sensie pozytywnym. Faktycznie, realizacja tej recepcji objawia się poprzez dom dziewiąty (Skorpion -> Mars -> zagranica, podróże, itd). Czy ten horoskop nie jest doskonałą realizacją i manifestacją potencjałów horoskopu wieloletniego ministra spraw zagranicznych?

*

Obok dwóch zbrodniarzy wojennych, warto też zwrócić uwagę na horoskop… Maksymiliana Robespierre’a. Skąd akurat on?

HOROSKOP MAXIMILIANA ROBESPIERRE

Max_Robespierre

Jednym z demonów, które stały się przyczyną wątpliwego sukcesu u H. Himmlera było odrzucenie przez kobiety. W kontekście  J. v. Ribbentropa istotnym faktem była chorobliwa ambicja, która stworzyła doskonałą maszynerię, w postaci ministra spraw zagranicznych. Co było główną motywacją Robespierra? Zdziwicie się – była nią wszechogarniająca idea sprawiedliwości!

Bardzo często, w licznych podręcznikach i sformułowaniach astrologów, Jowisz cieszy się estymą kogoś wielce sprawiedliwego i sankcjonującego społeczny porządek. O ile mam specyficzną opinię na temat genezy zachowania się osób będących pod dominacją Jowisza (czytaj: sądzę, że oni tak się zachowują bardziej w celu zachowania pozytywnej opinii wśród innych, niż z czystej potrzeby serca), o tyle jestem raczej pewny, że faktycznie Jowisz przy MC będzie próbował, lub starał się wyznaczać trendy sprawiedliwości, równości i praworządności w sferze publicznej, czyli wypisz – wymaluj, będzie jak biografia Robespierre”a.

Niestety, zdaje się, że Maksymilian Robespierre świętoszkiem tak do końca nie był. Maczał ręce w procesach, w których kazał ścinać politycznych przeciwników. Podejrzewamy, że był osobą konserwatywną i zbyt silnie stojącą na straży pewnych porządków, o czym świadczy niepokojąca kwadratura Słońca i Marsa w znakach stałych, wzmacniana Saturnem w domu pierwszym. Idea ascendentalnego Wodnika (równość, solidarność, braterstwo) jest zaprzedana idei Jowisza przy MC, który stawia ideę “wyższych celów publicznych”, ponad losy jednostki. Tym oto sposobem Robespierre staje się dzieckiem rewolucji, które zostaje pożarte. Proszę spojrzeć na ten fenomentany solariusz!

SOLARIUSZ 1794,MAKSYMILIAN ROBESPIERRE

solariusz_Robespierre

“Przypadkiem” para Uran – Pluton eksponuje się zarówno w solariuszu, jak i w tranzytach przez osie główne (ascendent i descendent) w horoskopie urodzeniowym. Tego typu rozegranie dwóch planet służy bardzo często za straszaki horoskopowe (czytaj: “będzie źle, katastrofa, apokalipsa“), co bywa często formułą przesadnie nadużywaną, ale w tym wypadku wyjątkowo się sprawdza.

Młodziutki z perspektywy naszych czasów, ledwo 36 letni Robespierre, ginie z racji zgilotynowania, w czasie gdy para Uran – Pluton zaznacza się zarówno w solariuszu, jak i w tranzytach na osi ASC – DSC. Ledwie kilkanaście dni wcześniej Neptun (idealizm) utworzy dokładną kwadraturę z urodzeniowym Jowiszem (“sprawiedliwość“). Wspomniany Neptun znajduje się w koniunkcji zarówno z Marsem urodzeniowym, odpowiedzialnym m.in. za dom dziewiąty (idee, sprawiedliwość, prawo), jak też w koniunkcji z Marsem w solariuszu Anno Domini 1794.

Czy wspólne połączenia Marsa i Neptuna, albo skrzyżowania Uran i Plutona wyzwoliły “bycie ofiarą”? Być może, gdy zdamy sobie sprawę, że Mars jest władcą urodzeniowym / profekcyjnym śmierci Robespierra, a jego antiscion (“lustrzane odbicie”) znajduje się idealnie na IC horoskopu solarnego AD 1794, do spółki z Plutonem. Ponadto Mars i ósmy dom w kwestii 1794 wykazują wzmożoną aktywność (Mars zmienia znak, z miejsca władania, na miejsce wygnania!). W tego typu konstrukcjach intelektualno – astrologicznych próbuję często, w ramach konstruktywnej krytyki próbować zapytywać osoby po fachu, gdzie znajdują bardziej lub mniej adekwatne przyczyny śmierci. Niestety, stosunkowo rzadko otrzymuję odpowiedzi w tej kwestii. Mam nadzieję, że nie świadczy to o kryzysie astrologii, ani tym bardziej, o nieśmiałości, lub chęci współpracy osób, z którymi łączy mnie wspólna idea uprawiania tej pasjonującej dziedziny.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 13/07/2016

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystano program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Comments

comments