Era Wodnika a odkrycie nowego układu planetarnego.

Witam Państwa!

Dnia 22 lutego 2017r., o godzinie 13:00, w historii ludzkości wydarzyło się “niezapowiedziane coś”. Oto kosmogram tego wydarzenia:

 

To zaskakujące COŚ to fetysz, łączący:

a) zwykłych Ziemian (w szczególności tych, którzy nie wierzą w astrologię, gdyż jak wiadomo, ta jest bzdurą)

b) astronomów

c) astrologów również, ponieważ zainteresowani są oni każdym zdarzeniem rejestrowalnym w czasie, doznając rumianych policzków i uśmiechu na twarzy, gdy ktoś im poda dane, z godziną urodzenia

 

Co byśmy mogli powiedzieć o tym kosmogramie, jeśli ktoś się jeszcze nie domyślił? Będę pisał wyjątkowo prostym językiem:

  1. Ascendent w Raku – ojczyzna, korzenie, emocje, pierwszy kardynalny (inicjujący) znak z żywiołu wody. Jowisz jest wywyższony w znaku Raka, tak jak Zeus (pierwsze, greckie imię, zanim ów bóg nie przyjął obywatelstwa rzymskiego i nie został Jowiszem) lubuje się w znaku Raka. Czemu Jowisz lubi Raka, tłumaczyli liczni astrologowie, bardzo znakomicie uczynił to np. Piotr Piotrowski w artykule “Dlaczego Jowisz jest wywyższony w Raku” (-> TUTAJ). Ja dorzucę pokrótce i mitologicznie, że ów Zeus-Jowisz, gdy został urodzony przez Reję, nie został szczęśliwie (Jowisz – szczęśliwa planeta, astrologowie – znacie to skądś?) połknięty przez swojego ojca Kronosa-Saturna (Saturn – planeta, która uporczywie przy czymś tkwi, także przy władzy). Miast tego trafił do groty, na zboczach góry o dziwnie symbolicznie brzmiącej nazwie Ida (ides=kobieta, dziewica), kojarzonej z matką ziemią (filologiczna część “DE”=ziemia zaznacza się również u DE-meter=matki ziemii, zatem związek z ziemią mają zarówno Demeter jak i Ida). Na dodatek karmiła go Koza Almateja, podejrzewamy, że było to mleko. Kozy nie dysponują innymi przysmakami, a jeszcze nie odkryto nawet krowy o halucynogennych kolorach, czyli Milki.

(Zeus i Almateja, za -> ŹRÓDŁO)

  1. Ascendent w Raku i równoczesne nałożenie się Neptuna (Odyseja … Kosmiczna?) i Ryb na Medium Coeli horoskopu to cel i przyszłość związane z tajemniczym COŚ-em. Ryby to jednocześnie znak rządzony przez Jowisza (tutaj postmodernistyczni astrologowie zaprzeczą, wg. nich Ryby i Jowisz zaprzeczają sobie) i Neptuna (tutaj zgryz będą mieli astrologowie bardziej konserwatywni). Jowisz i Neptun mają wiele cech wspólnych, przeciwstawiając się głównie Merkuremu, po części Saturnowi. Ich cechami przewodnimi są nadzieja, rozszerzanie, powiększanie. Ale również eksploracja, przenikanie się granic, jak i dalekie podróże. Podróżować można zarówno poprzez rzeczywistość duchową (bardziej Jowisz), ale także poprzez świat iluzji i rzeczy nie-istniejących (wyobraźnia Neptuna również potrafi przenosić w inne miejsca, chociaż fizycznie możemy pozostać w nienaruszonym stanie).

Dwa wodne pierwiastki horoskopu wskazują na emocjonalny wydźwięk treści zawartej w momencie zaistnienia wydarzenia. Księżyc z Plutonem podnosi temperaturę i niepokój, skupia w sobie księżycowe treści. Można powiedzieć, że trzej główni bogowie greckiej mitologii, posiadający również obywatelstwo rzymskie, czyli Jowisz, Saturn i Pluton, rozdają pierwszorzędne karty tej konstrukcji. Jowisz – Zeus wskazuje cele wydarzenia, Saturn – Kronos ma w swoim posiadaniu władcę ASC, Księżyc (w Koziorożcu), zaś Pluton – Hades jest w ścisłej koniunkcji z nim. Wynika z tego następujący obraz:

a) Księżyc jako władca ASC znajduje się w domu siódmym. Rak jako sygnifikator ojczyzny wysyła swojego emisariusza, reprezentującego jakieś zbiorowe emocje i marzenia z dzieciństwa, w nieznane i skaliste obszary (Koziorożec). Krainy saturniczne (Koziorożec, Wodnik) nie są dla Księżyca (życie, emocje, ciepło, woda) mile widziane, o czym świadczyć może np pierwsza część “Opowieści z Narnii”. Tam, wg klucza geograficzno – meteorologicznego króluje i bryluje Wodnik i Pani Zima. Naprzeciwko Wodnika i Pani Zimy stoi Lew i Pan Lato, czyli … Lew Aslan (korzystając z natchnienia powieścią C. S. Lewisa).

b) Księżyc zmierza do aspektu z Marsem, który znajduje się w krainie nowego początku i ciepła, miejscu wywyższenia Słońca, czyli Baranie. Szuka “przyjaciół”, Mars znajduje się bowiem w domu jedenastym. Przekładając na inny język – nasz wrażliwy bohater pod postacią zbiorowego archetypu tęskniącego za wielką rodziną żyjących i emocjonalnych stworzeń, czujący się bezpiecznie na swojej planecie, ale i szukający nowego bezpiecznego gniazda (Rak), wyruszył w podróż w poszukiwaniu innych (dom siódmy), świadom, że czekają go skały, piach i lodowaty gaz (Koziorożec), które nie były w stanie nakarmić boga Kronosa, a co dopiero śmiertelnego człowieka. Nadzieja (Koziorożec=miejsce upadku Jowisza) i niespecjalne dogodne warunki (Koziorożec=miejsce wygnania Księżyca) to krajobraz dla twardych chłopców. Walka o przetrwanie jest na porządku dziennym, a nawet minutowo-sekundowym (Koziorożec=miejsce wywyższenia Marsa).

c) Reprezentant znaku, w którym Księżyc jest postawiony, znajduje się w Strzelcu (to oczywiście Saturn). Saturn i Jowisz horoskopu traktują się pozytywnie, pomagają sobie (Jowisz w znaku wywyższenia Saturna, czyli współpracującej Wadze; Saturn w znaku Strzelca). Księżyc udający się w kierunku skalistych i niedogodnych krain (znów ten Koziorożec) jest tego zupełnie świadom, o czym świadczy położenie Saturna w znaku Strzelca.

d) Reprezentant celu i przyszłości, przesłania głównego, jest Jowisz – Zeus (Ryby na MC). Współwładca, Neptun – Posejdon na górze horoskopu wskazuje na chaos i jedną wielką niewiadomą, ocean przestworzy rozpościera się nad wszystkimi. Panowie niebios i wody podają sobie ręce i poprzez daleką odyseję kosmiczną poszukują nowego życia z perspektywy… Drogi Mlecznej. Patrzenie w niebo to psychodeliczne zajęcie (znów Neptun), nawet jeśli szukamy tam życia, patrzący w gwiazdy są traktowani jako pomyleńcy, życie normatywnie dozwolone znajduje się tam, gdzie głowa nie jest zwrócona ku górze, chyba że strzelamy do latających stworzeń. Ale w gruncie rzeczy odnalezienie celu ma nam dać radość (Jowisz jako reprezentant Ryb w domu V) i jednocześnie innych towarzyszy do rozmowy (Waga).

* * *

Czym jest COŚ? Co przedstawia ten horoskop?

Chodzi oczywiście o konferencję NASA, podczas której odbyła się prezentacja układu planetarnego TRAPPIST-1 z siedmioma (co najmniej!) planetami, z których cztery zostały zakwalifikowane jako nadające się do dalszych badań, jeśli chodzi o potencjał istnienia życia. Tak, ŻYCIA! Odkrycie jest przełomowe przynajmniej z dwóch względów: po pierwsze z tytułu samego układu planetarnego, który posiada tyle planet, po drugie zaś z tego powodu, że mają one specyfikacje zbliżone do Ziemii.

Dziwnym trafem złożyło się, że horoskop otwierający konferencję dość dobrze rezonuje z oczekiwaniami względem niego samego. Nawet ASC znajduje się na gwieździe Dirah, zwanej częściej Tejat Posterior (tylna noga śmiertelnego z Bliźniąt, Castora). Dirah oznacza po arabsku “nasiono” (znaczenie symboliczne, same przez się), lub “gałąź” (gałązka przyniesiona przez gołębia Noemu po potopie, nomen omen, nieźle synchronizującym się z Odyseją, kłania się czytelnikom).

Słońce horoskopu znajduje się na prominentnej Fomalhaut, będącej w pyszczku Ryby Południowej. Gwiazda ta ma osobliwość dokonywania silnej przemiany duchowej, co z perspektywy całości horoskopu i terminu konferencji doskonale się nakłada. Gwiazda ta posiada coś z Neptuna, ma sporo z esencji samych Ryb. Z uwagi na dwoistość natury ryb, części śmiertelnej i nieśmiertelnej oraz skojarzenie z erą chrześcijaństwa (i symboliką znaku Ryb), Fomalhaut kojarzona jest też z wiecznością i przechodzeniem “do historii”.

Na zenicie horoskopu znajdujemy za to gwiazdę Archenar. Jest to bardzo ciekawa gwiazda, najjaśniejsza w konstelacji Erydanu. Wg. Ptolemeusza [za Vivien Robson], większość gwiazd Erydanu wykazuje naturę saturniczną, oprócz wspomnianej Archenar, która jest usytuowana w ujściu rzeki. Posiada ona naturę jowiszową, co związane jest z nadzieją, która towarzyszy opuszczeniu rzeki, kojarzonej z konsekwencjami związanymi z upadkiem Faetona, syna boga Heliosa, do tej rzeki (być może upadek w nią ma związek z saturnicznymi konsekwencjami złych czynów; zwłaszcza jeśli ma to związek, przynajmniej symboliczny, ze Słońcem). Archenar [za: Ebertinem i Hoffmanem] znajduje się na MC Alberta Einsteina. Człowieka nie trzeba przedstawiać, zmienił świat. Wydaje się, że i Słońce Mikołaja Kopernika znajdowało się w swoim czasie stosunkowo tej gwiazdy!

* * *

Zaskakuje nie tylko sama symbolika horoskopu, ale też natura znaleziska. Proszę zobaczyć, gdzie usytuowany został PUNKT, czyli układ planetarny TRAPPIST-1. Został on zaznaczony czerwonym kółeczkiem.

Powyższy obrazek [za artykułem -> Could these newly-discovered planets orbiting an ultracool dwarf host life?] wskazuje gwiazdozbiór Wodnika jako miejsce dla nowo odkrytego układu planetarnego, z potencjałem do zaistnienia życia. Skąd Wodnik? Dlaczego nie inny znak, bardziej przyjazny “życiu”, np Byk, albo Rak? Astrologowie zapewne nie znają odpowiedzi na to pytanie, astronomowie już znają. Być może wynika to z perspektywy “zaledwie” 40 lat świetlnych dzielących od tego miejsca. Miejsce to dziwnym trafem znajduje się blisko ekliptyki, czyli pas, przez który przechodzi Słońce. M.in. z tego tytułu świetny astrolog John Frawley nieco zredefiniował pojęcie gwiazd królewskich, podnosząc znaczenia Polluksa i Zuben Elgenubi (południowe szczypce Skorpiona, albo południowa szalka Wagi), ponieważ Słońce kojarzy się z “królewskością”. Ale, co więcej, zwróćmy uwagę, że “czerwone kółeczko”, na której linii znajdujemy trzy stosunkowo jasne gwiazdy z Wodnika (ale nie dwie najjaśniejsze!), znajduje się na ekliptyce Słońca, co nie jest wcale tak łatwym celem do osiągnięcia. Wystarczy spojrzeć na tą mapkę, w której droga Słońca została oznaczona ciemną (ale dość cienką) zieloną linią.

Polecam oglądać ten obrazek w normalnej rozdzielczości, na ekranie komputera, nie telefonu komórkowego, czy smartfona. [PODGLĄD -> TUTAJ].

Zielona linia przebiega przez poszczególne gwiazdozbiory, co wprawniejsze oko dostrzeże większe czarne punkty (to najjaśniejsze gwiazdy) w znakach Lwa (centralnie na zielonej linii, to Regulus – serce Lwa), Panny (ciut pod linią, to Spika – kłos), jak i Skorpiona (nieco niżej, trochę “naciągany”, to Antares – serce Skorpiona). Tak się złożyło, że układ planetarny TRAPPIST-1 też znajduje się na tym dość małym wycinku, na tej wąskiej autostradzie Słońca. Ot, “czary – mary” (pomimo tego faktu przypominam, że wszelkie symboliki astrologiczne to “bzdury”).

Część osób pewnie zastanawia się, dlaczego układ planetarny znalazł się na ekliptyce słonecznej, dlaczego w horoskopie konferencji NASA brylują duchowe gwiazdy Archenar, lub Fomalhaut, a wszystko jest jeszcze dosztukowane mocnymi akcentowaniami Jowisza, czy Neptuna. Jako astrolog jestem co najmniej zafascynowany tego typu synchronizacjami czy “podpowiedziami”, ale – chyba żaden racjonalny naukowiec lub sceptyk z syndromem brzozy smoleńskiej nie będzie podejrzewał, że naukowcy z NASA specjalnie zaplanowali tą konferencję, żeby “horoskop się zgadzał”? Nieważne, mam jeszcze jedną ciekawą informację do przekazania.

* * *

Wydaje mi się, że odkrycie nowej konstelacji planetarnej w znaku Wodnika jest nieśmiałym zapoczątkowaniem… legendarnej Ery Wodnika. Ezoteryczna brać lubuje się w obietnicach nowego “Mesjasza”, którym jest zbiorowa świadomość, kochająca wolność, kwiaty we włosach, równość, miłość bez ograniczeń, itd. Tego typu zabawy w prognozowanie “Ery Wodnika” są zrozumiałe, z racji wielkiego zainteresowania tematem i … dobrego pozycjonowania (czytaj: szukania sensacji) w internecie. Oczywiście “Era Wodnika” jest również mile przyjmowana przez początkujących pasjonatów ezoteryki, rozsiewających tzw. Dobro na Świecie (chwała im za to), ale – ku ich zmartwieniu – to jeszcze nie ten czas, nie ta epoka.

Musimy przyjąć na klatę, że pewne efekty przemian obyczajowych, kulturowych i społecznych bardzo rzadko następowały za życia głównych przedstawicieli epoki. Wyobraźcie sobie, że słowo RENESANS zafunkcjonowało dopiero w połowie (!) XIX wieku. Również ROMANTYZM jako stosunkowo świeży termin historyczny, genezę czerpie z Rewolucji Francuskiej (1789r.), ale z historycznego punktu widzenia trzeba było czekać co najmniej 30 (1821 – powstanie greckie), a nawet 70 (!) lat (1863- powstanie styczniowe), żeby mówić o pełnej eksploracji i manifestacji tego okresu. Wydaje się zatem, że – jak to bywa z wieloma erami i wielowiekowymi tradycjami – nie poczujemy Ery Wodnika na własnej skórze. Początki nowego porządku poczują pionierzy ery, wizjonerzy, buntownicy “starego porządku”, ale na pewno nie ci, którym wydaje się, że już w tej słynnej epoce żyjemy.

Era Wodnika faktycznie ma przyjść dopiero w 2215 – 2220 r. (za Leonem Zawadzkim). Jednak typem zmiany energetycznej będzie wspólna koniunkcja Jowisza i Saturna, która zmienia się cyklicznie w poszczególnych żywiołach zodiakalnych. Proszę poszukać ostatniej koniunkcji Jowisza i Saturna w żywiole powietrza przed rokiem 1981! Otóż to, ostatnia koniunkcja Jowisza i Saturna w znaku powietrznym miała miejsce w … 1405 roku, zaś jej początek miał miejsce w 1246 roku! 1981 rok to “wypadek przy pracy”, dopiero od 2040 roku (znak Wagi) Jowisz i Saturn będą cyklicznie tworzyć koniunkcję w znakach powietrznych (m.in. w 2060r. będzie to koniunkcja w Bliźniętach, w 2080r. będzie to koniunkcja w Wodniku, a w 2100r. będzie to koniunkcja w Wadze). Na marginesie, rok 2199 to ostatnia koniunkcja Jowisza i Saturna w znaku powietrznym (Wodniku), a 2219 to przejście do żywiołu wody (Skorpion). 2239 i 2259 to też żywioły wodne.

Odkrycie układu planetarnego TRAPPIST-1 ma jednak bardzo silną wymowę wodnikową. Fakt odnalezienia konstelacji na ekliptycznym pasie Słońca, w konstelacji Wodnika, mówi samo za siebie. Każdy kij ma jednak dwa końce, dlatego też potencjalna Era Wodnika posiada również wady, jak i Era Ryb. O ile w poprzedniej, ale jeszcze panującej epoce, ludzkość pastwi się nad poprzednią Erą Ryb (chaos, cierpiętnictwo, religie, etc), o tyle widzi tylko i wyłącznie jasne strony nadchodzącego znaku. Wydaje się, że Era Wodnika, pomimo sympatii dla niej ze strony piszącego (który też jest Wodnikiem) znajduje swoje ciemne strony. Są nimi m.in. nadmierna informatyzacja – robotyzacja, kosztem wycofania się ze zjawisk natury masowej, albo przeżyć kulturowych, które jednoczą nie tylko bezrozumne stada, ale potrzebujące rozpłynięcia się w emocjach i przeżyciach innych jednostki (tak, to jest atrybut tych “Złych Ryb”). Pomimo faktu, że znajdujemy się u przedwiośnia ery Wodnika, optymizm za nią idący wydaje się być dziecięcą niedojrzałością Kazia, który próbuje wprowadzać nowy porządek poprzez cudowne umysłowe majaki, które negują pozytywne epizody znaku Ryb, albo też innych jakości. Wydaje się również, że Era Wodnika, przeciwstawiona Słońcu (ekspresji, brylowaniu) może stworzyć pokolenia osób, które uzyskują oczekiwaną “równość”, ale kosztem wszelkich atrybutów Lwa (sławy, uznania, splendoru, bycia w centrum, itd). Skoro bowiem wszyscy są równi i wszyscy mogą mniej więcej tyle samo, na osobników innego rodzaju nie ma za bardzo miejsca. Aczkolwiek – Era Wodnika już “zadba”, żeby wszyscy w swojej tolitarnej równości byli szcześliwi.

Pomińmy piękne słowa, szlachetne ideały i marzenia, które tworzą proroków, niekoniecznie świadomych konsekwencji tego, co prawią. Bardzo ciekawą perspektywę Ery Wodnika tworzy Autorka (Autor?) strony “Mistyka Życia” (adres -> TUTAJ). Intrygujące, że średnia wartość dla rozpoczęcia Ery Wodnika znajduje swoje odzwierciedlenie w roku 2040, w którym – dla przypomnienia – zaczną się pojawiać cykliczne koniunkcje Jowisza i Saturna w żywiole powietrza. Rok 2040 pojawia się, z całkiem racjonalnym uzasadnieniem, jako pierwszy poważny symptom “prawdziwej Ery Wodnika”. Intryguje synchroniczność wobec odkrycia NASA, bowiem nnka pisze takie oto słowa (13 maja 2014):

W tym momencie już będzie wiadome na pewno czy jesteśmy sami w Kosmosie, albo raczej na pewno do tego czasu nawiążemy oficjalny kontakt z przedstawicielami innych cywilizacji. Do tego czasu będzie wiadomo czy jakiekolwiek religie przetrwają

Tak to mniej więcej wygląda i w tym miejscu skończę swój tekst.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 24/02/2017

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystano program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Comments

comments

3 thoughts on “Era Wodnika a odkrycie nowego układu planetarnego.”

  1. tzw era wodnika będzie na początku się charakteryzować dość mocnym akcentem na wymianę informacji. Informatyka, komputery, uran, merkury, wiedza! To się zaczęło już dawno temu i będzie się intensyfikować w przyszłości. Trochę opisane tutaj http://www.kazeku.pl/astro/wodnik.html
    Niemniej dobry wpis.

  2. To nie jest stały element/fragment gwiazdozbioru Wodnika tylko wędrujący układ……..

    Pozdrawiam

  3. ,,Wydaje się, że Era Wodnika, pomimo sympatii dla niej ze strony piszącego (który też jest Wodnikiem) znajduje swoje ciemne strony. Są nimi m.in. nadmierna informatyzacja – robotyzacja, kosztem wycofania się ze zjawisk natury masowej, albo przeżyć kulturowych, które jednoczą nie tylko bezrozumne stada, ale potrzebujące rozpłynięcia się w emocjach i przeżyciach innych jednostki (tak, to jest atrybut tych “Złych Ryb”). ”

    Nie odpowiada to do końca ścisłości wnioskowania. Erę rozumiem jako tło. A wszelkie przejawy życia i symbolika wszystkich planet jest obecna niezależnie od niego. Czyli w każdej erze będą się przejawiały wszystkie jakości, planety, żywioły, ale być może w nieco zmodyfikowany sposób.

    Moje ostatnie obserwacje prowadzą do wniosku, że ludzie wykorzystali informatyzację do podtrzymania jowiszowej wspólnoty kulturowej choćby poprzez Facebooka. Indywidualizacja i brak istotnej, realnej możliwości oceny i kontroli trybu życia przez sąsiadów ustąpiły miejsca wzajemnej weryfikacji i rywalizacji w mediach. W internecie masy organizują się jeszcze szybciej (np. akcje obywatelskie jak Czarny Protest), ale bliżej temu do drugiej części, czyli wyeliminowaniu Lwa. Lwia sława i miłość może bywać, ale nie być. Demokratycznie jest dostępna nieomal każdemu, ale raczej na chwilę. I jeszcze niewiele osób to rozumie, chce wedle tego żyć, lecz coraz więcej pojmuje choćby intuicyjnie, że o tą sławę to czasem aż za prosto, żeby zabiegać a z drugiej strony zbyt to wszystko tymczasowe (reality show, profile na Instagram, czy inne społecznościowe).
    Sprawa się krystalizuje. Nie odnajduję wielkiej nadziei na pozytywne zmiany w odkryciach planet a bardziej liczę na przekroczenie naszych umysłów przez odkrycie większej ilości wymiarów czasoprzestrzennych lub innej zmiany w relacji materia- czas-przestrzeń. Docelowo marzę o oszczędności energii jaką byłaby telepatia, tylko póki co jakikolwiek kosmos nie zmienia faktu, że jesteśmy fizyczni w bardzo ograniczonym zakresie.

    p.s. długa droga, ale jakoś sobie sensy trzeba robić, żeby dożyć do końca 😉

Comments are closed.