Pamięci Włodzimierza Zylbertala szkic osobisty

Witam Państwa!

Nie mogę przejść wobec tak ważnego wydarzenia, jak odejście Włodzimierza Zylbertala obojętnie. Nie robię tej notatki „żeby robić sobie reklamę„, jak dowodził w jakimś miejscu jeden z cenionych i wybitnych psychoanalityków polskiej sceny astrologicznej (który nota bene wysunął w kwietniu 2015 r. inną ciekawą tezę pt: „uważam, że biedny astrolog, to kiepski astrolog„). Nie tworzę tej mowy, by grzać się w ciepełku bardzo ważnej i charyzmatycznej moim zdaniem postaci, której kompetencje wychodziły daleko poza rozumianą przestrzeń ezoteryczną. Nie robię też tego wpisu, bo czuję się kimś szczególnie dystyngowanym do tego rodzaju mów okolicznościowych. To kompletny przypadek. Proszę to potraktować jako moją osobistą i subiektywną przestrzeń wypowiedzi. Albo osobistą pamiątkę po Zmarłym. Tak jak to zdjęcie np., które miałem okazję swego czasu wykonać.

 

 

Dla mojej osoby Śp. Włodzimierz Zylbertal i jego zainteresowanie ezoteryką, astrologią i szeroko pojmowaną energią subtelną wydawały się być tylko konsekwencją wielkiej erudycji i bardzo szerokich horyzontów myślowych. Choć świat astrologii i ezoteryki otacza mnie dopiero od 2005 roku, to dogłębnie wykształconych myślicieli z bardzo przenikliwo – penetrującą głębią jestem w stanie wskazać na palcach jednej ręki:

 

a) Światosław Florian Nowicki: oprócz bycia astrologiem jest przede wszystkim znany jako tłumacz (i interpretator) wielu tomów G. W. Hegla, „Sześciu punktów teozoficznych” Jakuba Boehme. Jest również twórcą autorskiej talii Tarot Apokalipsy (wespół z Magdaleną Walulik i także – niestety – Śp. już Robertem Sobotą, który był autorem grafik do tej książki). Także jeden ze współzałożycieli Polskiego Towarzystwa Astrologicznego i wieloletni wykładowca na wielotematycznych konferencjach.

 

b) Leon Zawadzki: wybitny praktyk jogi, wieloletni praktyk astrologii, założyciel (razem z żoną, Marią Pieniążek) Akademii Kultury Duchowej, profesjonalny trener szachów i twórca wielu książek o tematyce astrologicznej i duchowej. Twórca błyskotliwej i bardzo poszukującej trylogii „Ariadna”, jak też autor genialnego i kompletnie niedocenianego dziełka „Astrolog”, w którym czuje się „ducha praktyki”, jeśli mogę to ująć swoimi słowami.

 

c) Wojciech Jóźwiak: założyciel istniejącego od 23 kwietnia 1997 roku portalu Taraka. Tłumacz fundamentalnej książki Michela Gauquelina: „Planety a osobowość człowieka” i autor wielu książek. Nauczyciel praktyk szamańskich i warsztatów tzw. Twardej Ścieżki. Nauczyciel astrologii i wieloletni publicysta sporej ilości artykułów i tekstów jej dotyczących.

 

d) Jerzy Prokopiuk: postać tak znakomita w polskim świecie intelektualistów, że aż wypada zapoznać się z osobną notatką na Wikipedii -> TUTAJ. Polskie Towarzystwo Astrologiczne zawdzięcza osobie J. Prokopiuka m.in. publikację siódmego tomu Biblioteki PTA, o tytule: „Władcy siedmiu planet i człowiek„.

 

Do rodziny wielkich i ważnych osób moglibyśmy dodać jeszcze kilka ważnych osób w świecie polskiej astrologii: Leszka Weresa, Rafała Prinke czy… Davida Harklay’a, za którego pseudonimem ukrywała się Violetta Kosecka-Toszewa, profesor nauk humanistycznych i językoznawca! Niestety, z roku na rok stara dobra szkoła erudytów i akademików się wykrusza, a na jej miejscu wyskakują częściej niż rzadziej wydmuszki wizerunkowo – medialne. Astrologia nie jest już przedłużeniem pasjonata, który interesował się losem człowieka, a później odnalazł w niej fantastyczne narzędzie poznania. Astrologia staje się często receptą na skróty, robiąc za Junga, Lwa – Starowicza i  sektę Moona w jednym McZestawie. Świadom obecnej epoki polecam docenić zamierzchłe czasy studiowania w czeluściach niecyfrowych bibliotek, kiedy jeszcze nie wszyscy szprycowaliśmy się elektroniką.

Nie dramatyzuję. W erze bombardowania informacją staliśmy się mniej czuli na piękno informacji. Staliśmy się marketingowymi pragmatykami. W obecnych czasach wiele osób ma problem z cierpliwym przeczytaniem tekstu, bo nie mówię przecież aż o jego napisaniu (to zakrawa o bohaterstwo). Musimy kupować i sprzedawać.

 

* * *

 

Pan Włodzimierz Zylbertal reprezentował swoją osobą odchodzący świat Astrologów Renesansowych, tzn. wykształconych, oczytanych, mających za sobą wieloletnie doświadczenia akademickie, intelektualne doświadczenia, nieprzespane noce poświęcone zaangażowanym dysputom. Zresztą sam W.Z. swego czasu stworzył notatkę poświęconą odchodzącej epoce…

 

 

I pomyślcie, Drodzy Czytelnicy, że w kuluarach pojawiają się liczne przycinki i złośliwości o tym, że intelektualiści, a zwłaszcza filozofowie są złymi astrologami, bo … za dużo myślą, za dużo kombinują, zamiast powiedzieć klientowi jak krowie na rowie, że 2 + 2 = 4. Kilka lat poświęconych na uczelni okazuje się być puchem marnym, humanistycznym idealizmem, infantylnym dłubaniem w nosie i poszukiwaniem drzwi w lesie. W szczególności w czasach, gdy kilkudniowy kurs, jedniodniowy spęd w wielkiej sali pełnej świateł lub paromiesięczne quasi-studia są w stanie zrobić z amatora Tytana Intelektu i Supermena Rozwoju Holistycznego. Jeszcze jeden wycinek, tym razem z korespondencji prywatnej.

 

 

* * *

 

Oprócz możliwości śledzenia wpisów i wypowiedzi W. Zylbertala, czytałem jego lektury, m.in. „Astrolog obywatel” i „Kosmiczny dar tożsamości„. Do tej drugiej książki mam stosunek mocno sentymentalny, ponieważ była moim de facto pierwszym, nazwijmy to, podręcznikiem do nauki astrologii. W dalszym ciągu mieści się on w kanonie trzech, maksymalnie pięciu może książek, które wymieniam jednym tchem, polecając zapoznanie się z astrologią (inne kanony zostały wymienione w mojej propozycji -> KSIĄŻKI DO ASTROLOGII).

 

Książka „Kosmiczny dar tożsamości” należy do kilku moim zdaniem zupełnie niedocenionych dzieł polskiego świata astrologicznego. Jest zrobiona nad wyraz sprawnie i skromnie, ale bardzo twórczo i inspirująco. Mi najbardziej do myślenia dał rozdział IV („Planety”). Całkiem trzeźwe i stawiające do pionu są rozważania o synastriach. Są to jednak jak najbardziej subiektywne odczucia, ogólnie cała książka jest bardzo ciekawa i dobra na pierwszy ogień, jeśli chodzi o doświadczenia z astrologią.

Symptomatyczne jest odwołanie do rozdziału IX: „Astrolog i jego klient„. Tam pada kluczowy cytat Klaudiusza Ptolemeusza „Miłość i nienawiść przeszkadzają wydaniu bezstronnego sądu, bowiem lekceważą rzeczy najważniejsze, a powiększają drobnostki„. Praktycy i „wróbelki” (które wszystko słyszą, co astrologowie potrafią od czasu do czasu chlapnąć) wiedzą, że do dnia dzisiejszego popisy w których emocje dominują nad próbą analizy (czy zrozumienia fenomenu człowieka) są wcale nierzadkie.

 

Rozwinięcie szeroko rozumianych stosunków międzyludzkich i misji – tak – misji astrologa następuje w książce „Astrolog obywatel”, wydanej w 2003 roku. Tam też możemy odnaleźć takie cytaty – perełki:

Równie skutecznie, jak bezwartościowe astrologiczne wróżbiarstwo z rozwrzeszczanych gazet, rozpaskudzona i sponiewierana przez żądnych sławy niedouków, astrologia humanistyczna mami i tumani „widzeniem świata na miękko”, udawaniem, że tak właściwie w horoskopie nic nie ma, okrom pseudopsychologicznego bełkotu.

 

Jest astrologia wcale solidną szkołą tak natchnień, jak i wątpliwości. Bywa cudowną ścieżką samorealizacji. Zdarza się jej trafnie prognozować losy świata i ludzi. (…) musi się im wymykać, musi prowokować i przez to nie dopuszczać do nieograniczonej wiary w jakikolwiek dogmat.

 

Ciężka to próba, bom sam nie automat jakiś bezduszny, i wiele wysiłku wymaga nieraz, żeby nie wypaść z roli, nie ulec cudzym emocjom, nie dostać „kompleksu ratownika”, lecz przypomnieć sobie twardo i po męsku, że powinnością astrologa jest uświadomienie Przeznaczenia (…)

 

… i jeszcze „ciekawostka” na deser, „Astrolog Obywatel” i rozdział „Czy Mistrz Duchowy musi być powszechnie znany?” (s. 63 – 68). Ważna w kontekście pewnej tezy o „bogatych astrologach” użytej na wstępie tego artykułu. Adekwatna do współczesnych, agresywnych i drapieżnych pod kątem uprawianej ezoteryki i humanistyki, czasach.

 

(…) trafiła się rzecz osobliwa: wszędzie otóż było plakatów z reklamą warsztatów rozwoju duchowego, prowadzonych przez „szeroko znanego mistrza duchowego”. Nazwisko mistrza litościwie ty zmilczymy, ale refleksji, jaką zrodził plakat oddać się warto. Oto bowiem wszechobecna komercja sięgnęła aż do bezpośredniego przekazu wiedzy od mistrza do ucznia. Oto za sprawą żądnych sławy i rozgłosu „mistrzów” naruszono odwieczne, wydawałoby się, prawa duchowego przekazu.

Prawa te wyraźnie stanowią: mistrz nie szuka uczniów, to oni go szukają. (…) Jezus z Nazaretu nie był za życia szeroko znany i o sławę nie zabiegał; jego wyznawców, póki był na Ziemi, można by zebrać w małej sali. Budda nauczał tylko wtedy, gdy sam czuł taką potrzebę. Nawet Mahomet (…), historia nie zanotowała nachalnego reklamiarstwa islamu z ust Proroka.

W naszym stuleciu też nie było inaczej: Ramana Maharishi (…), reklamy jego aszramu nigdzie nie uświadczysz. Legendarna była skromność i niechęć do publicznych wystąpień ojca Pio z Pietralciny. Jiddu Krishnamurti wolał żyć z uprawy roli i nauczać w wolnych chwilach, niż przewodzić specjalnie dla niego stworzonemu zakonowi ezoterycznemu (zakon ten osobiście rozwiązał).

(…) Prawdziwy mistrz stara się żyć skromnie, a brać z darów tylko tyle, ile sam potrzebuje. Dobrą praktyką (…) jest przyjęcie daru na chwilę, pobłogosławienie a potem przekazanie komuś, kto rzeczywiście go potrzebuje. (…) Idealistyczne i trudne to wymagania – więc stąd może ta nagła ofensywa plakatów z nie wiadomo skąd wziętymi szkołami duchowymi i ich szeroko znanymi mistrzami…

 

* * *

Oczywiście Włodzimierz Zylbertal zaznaczał się wieloma ciekawymi wykładami dostępnymi (miejmy nadzieję, że jeszcze długo) m.in. na kanale Youtube, lub NiezależnejTV. Dostępne są również niektóre wykłady z konferencji dla Polskiego Towarzystwa Astrologicznego.

Zwróciłbym jeszcze istotną uwagę na artykuł W.Z. w kwartalniku „Trygon” nr 3(4)/2009 o wzajemnych stosunkach Słońca, Saturna i Księżyca, czy też brawurowy tekst o „synu menela”, który ciężką pracą do czegoś doszedł (Trygon 2(7)/2010).

Tak, zdecydowanie będzie brakowało mi takich tekstów, mądrych uwag i wysokiego stopnia dystansu i samokrytycyzmu.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 16/04/2018.

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

Spis większości artykułów do tej pory napisanych i zamieszczonych: TUTAJ

Prognoza na 2018 na Astromixie: TUTAJ

Wydarzenia związane z pełnią i nowiem Księżyca: TUTAJ

Baza Horoskopów Polskiego Towarzystwa Astrologicznego: TUTAJ

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystuję program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

Comments

comments

One thought on “Pamięci Włodzimierza Zylbertala szkic osobisty”

  1. Mam osobiste skojarzenia z Panem Włodzimierzem. Otóż w roku 1994, trafiłem na dni ezoteryki(czy jakoś, w tym stylu)
    organizowane na Politechnice Warszawskiej. Poszedłem tam ze zwykłej ciekawości, i trafiłem na stoisko gdzie po podaniu
    daty i godziny, można było sobie postawić horoskop, co też uczyniłem. Horoskopy stawiał, za pomocą programu komputerowego
    (DOS-owego), osobiście Pan Włodzimierz. Ten wydruk z moim horoskopem i podpisem Pana Włodzimierza, przechowuję do dzisiaj…Od tego momentu zainteresowałem się astrologią na poważnie…Słyszałem, ze zmarł z powodu powikłań pogrypowych..
    …szkoda człowieka.

Comments are closed.