Pieniądze w astrologii. Punkt Majątku i przeznaczenie.

Witam Państwa!

Po cyklu wpisów natury politycznej [do których lektury nieustająco zachęcam], wracam do wątków które skupiają się na interpretacjach pojedynczych horoskopów i przypadków. Trzy lata temu powstał wpis -> „Pieniądze w horoskopie. Spór o Punkt Szczęścia”  . Od tamtego momentu żadnej ważnej koncepcji czy nowości na ten temat w internecie nie dostrzegłem.

Tak, astrologia i pieniądz jakoś się publicystycznie nie lubią. Nie pojawiają się teksty w stylu: „Małgosia będzie bogata za dwadzieścia lat„, „Jaś zgarnie pulę szefując firmie w przyszłości, za około lat dziesięć„. Ba! Nie ma w ogóle żadnej romantycznej historii dotyczącej pomnażania bogactwa przez osoby, których dokładne dane urodzeniowe widnieją w internecie. Astrolog mógłby się świetnie na tym pozycjonować i wybić. Czyżby wywieszono pospiesznie jakąś białą flagę? Tajne służby? Tajemnica? CIA, FSB? Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach? Trudno w to uwierzyć, w czasach narcyzmu i parcia na szkło, że nagle ochotników na debaty o kasie brak!

 

 

Wpisując w Google’u „pieniądze w horoskopie” znajduję sugestię, że pewne znaki mają ich mniej, inne więcej, a Wenus w ogóle jest „planetą pieniędzy„. W innym miejscu kwestia kasy, mamony, czy jak ktoś woli – sałaty – jest oparta na charakterystyce drugiego domu. Subtelnie zaznaczono przy tym, iż wymiar pieniędzy ma znaczenie tak metafizyczne i tak metaforyczne, że w zasadzie trudno o ustalenie instrumentów poznawczych. I że tematyka posiadania zasobów materialnych to wątek na „oddzielną serię artykułów„. Gdzie indziej Saturn dostaje od astrologa w skórę (i kości) za wytwarzanie „poczucia biedy”, zwłaszcza przez bliskie kontakty z Wenus. Co ciekawe, to subiektywne wrażenie „biedy” jednak okazuje się… pomocne do zdobycia większej ilości fortuny [proszę zapoznać się np. -> z tym tekstem w języku angielskim]. Chociaż filozofia afirmacji („jak czegoś naprawdę mocno pragniesz, to będziesz to miał„) jest mi obca, nie podzielam przeciwstawnej koncepcji, że „poczucie biedy” doprowadzi do bogactwa. Tak jak „poczucie brzydoty” nie przywoła piękna, a „poczucie odrzucenia” nie nauczy ludzi miłości i życzliwości. Być może takie anegdoty i historie mają miejsce, ale są one w zdecydowanej mniejszości.

Nie odczytujcie moich pretensji źle, najsmutniejszą konstatacją jest to, że powierzchowne opisy i sprzeczne wewnętrznie teksty piszą tzw. profesjonaliści! W jednym z takich miejsc, na pewnym astrologicznym forum ekspert poszedł mocno po bandzie, że aż go zacytuję: „Neptun w koniunkcji z Saturnem w IV domu – melina pijacka + żle aspektowany Księżyc„. I wiecie co? Nawet zaskarbił sobie ów komentator trochę mojej sympatii, bo Neptun w koniunkcji z Saturnem znajduje się w domu czwartym w horoskopie… III RP [podgląd kosmogramu -> TU]. Normalnie, jakbym słuchał piosenki Grzegorza Ciechowskiego…

 

 

Chyba nie jesteśmy bogatym krajem, chociaż politycy starają się nam od zawsze wmawiać, jak ważni, wpływowi i zamożni jesteśmy. No, może bylibyśmy, tylko jesteśmy leniwi i nam się troszeczkę nie chce 😉 . A wystarczyłoby wstawać o 4 rano ćwicząc jogę i kłaść się o 23, ostatni posiłek jedząc przed godziną 18! Bogactwo zaś zyskalibyśmy, nie stołując się na mieście, nie korzystając z małych przyjemności typu samochód i rezygnując z awokado. Dobrze, koniec już tych złośliwości!

Wracając do stanu edukacji o tematyce finansowej, większość artykułów o pieniądzu, bogactwie czy ubóstwie w horoskopie redukuje się do pop-astrologii. Nie muszę tłumaczyć, że tego typu treści nie mają żadnego waloru poznawczego. Zwłaszcza dla osób, które potrzebują jakiegoś namacalnego potwierdzenia, że astrologia „działa”. Mój wpis być może tego podejścia nie zmieni (nie mam ambicji nawracania kogokolwiek), ale będzie mi miło, jeśli zachęci do przemyśleń. I wyrobienia sobie osobistego zdania na temat bogactwa, ubóstwa i materialnych zdolności w horoskopie.

 

* * *

 

LEGENDA DRUGIEGO DOMU.

 

O drugim domu i jego wpływie na posiadanie, majątki i zasoby materialne napisano już dosyć sporo. Moją pierwszą lekturą na ten temat była „Ariadna. Labirynt.” autorstwa Leona Zawadzkiego i Marii Pieniążek. Z perspektywy czasu, bardzo ważna i inicjująca astrologicznie pozycja do przeczytania, rzecz obowiązkowa, z serca polecam się z nią zapoznać. Początkowo miałem niesłuszny sceptycyzm do koncepcji zawartych w książce, ponieważ zdarzało mi się – tak jak wielu początkującym adeptom – od razu oczekiwać wyniku. Dokonywałem zatem, pożal się Boże, powierzchownych analiz w stylu: „będziesz bogaty, bo masz Jowisza w drugim” lub też „tylko małżeństwo lub totolotek może Cię uratować, nieszczęśniku z Saturnem w drugim„. Żeby było śmieszniej, do dnia dzisiejszego spora grupa osób stosuje tego typu „prognostyki urodzeniowe„. Tak jakby mieli przed oczyma całą ludzkość z Saturnem w domu drugim koczującą pod mostami i ich antagonistów z Jowiszem chadzających z nudów na VIPowskie kolacje z Brajanem Tracey, za jedyne dwa tysiące. Konsekwencją tych uproszczeń są dalsze modele, w których część biednych zubożeje podczas tranzytu Saturna przez dom drugi, tak jak biedni się wzbogacą podczas przejścia Jowisza. Czy w ogóle ktoś próbował weryfikować te poglądy?

W celu dokonania demitologizacji zagadnienia poczyniłem pewne badania rozpoznawcze i spojrzałem na kilkadziesiąt kosmogramów z Jowiszem i Saturnem w domu drugim. Były to horoskopy urodzeniowe ludzi uznawanych za bogatych, z których większość prawdopodobnie była milionerami. Za bazę posłużyły mi dane z Astrodatabank. Pomysł zarzuciłem, lecz wystarczyło to w zupełności do stwierdzenia, iż tego typu stwierdzenia o Jowiszu czy Saturnie są krzywdzące i ubogie poznawczo. Później doszła praktyka – zaczęło pojawiać się coraz więcej ludzi. Także tych z liczną zawartością planet w drugim domu, ze szczególnym zaznaczeniem ptolemejskiej siódemki. I jakie były wnioski?

Po pierwsze: Saturn został skazany na ostracyzm przez „ekspertów” niesłusznie. Pojawiał się w wielu horoskopach osób, które sporo się dorobiły. Po drugie: faktycznie jest coś na rzeczy, jeśli spojrzymy na możliwości drugiego domu i działania finansowe. Sporo osób, którym badałem horoskopy, faktycznie wykazywało zdolność do finansowego potencjału. Nie, nie było wcale tak prosto odnaleźć osoby z co najmniej trzema planetami osobistymi (pierwsze pięć, bez Saturna i Jowisza) w domu drugim! Nie wiem, czy to kwestia pecha, czy mojej niezdolności do zadawania się z osobami bogatymi, lecz większość tych osób pochodziło wśród osób… zamawiających horoskopy. W jakimś sensie ta statystyka wydaje się być zrozumiała. Człowiek zamożny teoretycznie rzadziej powinien zwracać się z problemami do astrologa, skoro może zwrócić się do takiego audytorium jak renomowany prawnik, lekarz, psycholog lub naukowiec. Tym niemniej, standardowe wychylenie na rzecz osoby bogatszej niż biedniejszej, przy silnym nacisku na zawartość drugiego domu, bardziej się sprawdza, niż nie sprawdza.

Gdyby jednak czytelnicy znaleźli w swoim gronie osoby, które mają minimum trzy planety osobiste w domu drugim, byłbym rad zobaczyć i zweryfikować pogląd na ten temat. Ja znam dość sporą liczbę osób mających jedną – dwie planety w domu drugim, często tworzące aspekt do innej planety, definiujące przez to przynajmniej częściowo status materialny lub sposoby dochodzenia do niego.

Ja na wyrywki mogę zaprezentować fragmentarycznie horoskopy osób, które nie narzekały na stan własnych finansów. Wyrywkowo pokazuję głównie dom drugi, chociaż bardzo często wsparcie innej planety czy dyspozycja władcy znaku bywała bardzo wymowna. Bardzo proszę:

 

 

 

 

 

 

 

Teoria nie jest „pusta” i nie opiera się na zasłyszanych opiniach, przeczytanych książkach czy powtarzanych frazesach. Tacy ludzie istnieją realnie, mają fizycznie istniejące kosmogramy i sytuację materialną powyżej średniej oczekiwanej. Jednak bogactwo nie puka ot tak od drzwi do drzwi i nie przychodzi jak ksiądz po kolędzie. Co zrobić, by mu pomóc?

 

* * *

 

PUNKT MAJĄTKU. HOROSKOP BUFFETTA.

 

W tekście „Pieniądze w horoskopie” zwróciłem uwagę na Punkt Szczęścia. Nie była to błędna hipoteza skoro do tej pory dość mocno badam zależności finansowe poprzez uwzględnianie tego punktu. Czy wycofuję się z tezy, że PF może być silniejszy, niż siła domu drugiego? Niekoniecznie, widząc wiele spektakularnych przykładów, które od tamtej pory przez trzy lata mi się rozmnożyły, nie porzucam tego poglądu.

Co interesujące, sam Punkt Szczęścia często asystuje jako pomocnik przy określeniu sygnifikatora zawodu – powołania. Zatem jego posadowienie i aspekt do innej planety (zwłaszcza koniunkcja) potrafi przy jej pomocy określić równocześnie, czy pieniądze są w stanie się w życiu pojawić i zgrać się z przeznaczeniem. Jak możemy przypuszczać, nie jest to wcale takie proste i częste. Ale ta okoliczność zdarza się w interpretowanych horoskopach, z pozytywnym rozwiązaniem sprawy, rzecz jasna. Niczym szczególnym nie jest zatem kosmetyczka posiadająca PF w układzie z Wenus, laborantka z PF – Neptun, czy nauczyciel z PF – Jowisz. Częściej niż rzadziej zdarza się, że takie posadowienie daje właścicielom optymistyczniejsze lub pełniejsze życie, zgodnie z zasadą, że praca będąca pasją potrafi dawać radość i spełnienie.

Oczywiście brak aspektu PF do jakiejkolwiek planety, lub aspekt akademicko wydumany (typu półsekstyl czy kwinkunks) nie stanowią przeszkody do szczęśliwego życia zawodowego, jednak pozbawia nas wygodnej drogi „na skróty”. Tak samo, jak brak planety w jakimś badanym obszarze czyni interpretację nieco trudniejszą.

 

Opisywany Punkt Majątku nieco różni się od Punktu Szczęścia. -> TUTAJ mamy pomocny kalkulator, który może pomóc zweryfikować nasze prywatne obliczenia, wystarczy wpisać stopień i znak. Formuła na Punkt Majątku to = ASC + wierzchołek domu drugiego (wg Alcabitiusa) – władca domu drugiego.

Czy Punkt Majątku… działa? Nie w każdym horoskopie i nie zawsze – nie obiecujmy sobie zbyt wiele! Jednakże ten wynalazek z asortymentu punktów arabskich wart jest przemyślenia. Wyobraźmy sobie, że przychodzi do mnie niejaki Warren Buffett, który mówi mi: „jako 12 latek roznosiłem gazety i zarabiałem, jako 14 latek wydzierżawiłem niezły kawałek ziemi„, po czym pyta: „będę bogaty?„.

W alternatywnej rzeczywistości (bez udziału komputera) wyrysowuję horoskop i wygląda on mniej więcej tak:

 

HOROSKOP WARRENA BUFFETTA (30 sierpnia 1930 r., 15:00, Omaha, Nebraska, CST -6)

 

Zaczynam kwestię od słów: Warren, masz bardzo ciekawy horoskop! Dwie planety będące władcami żywiołu Twojego drugiego domu, czyli Saturn i Merkury, są w ostrej kwadraturze, więc życie materialne to może być coś, o co zabiegasz od dawna. Właściwie to mógłbyś być niezłym sknerą, Warren. Ale bogatą!

W rzeczy samej Warren Buffett prowadzi oszczędny tryb życia, mieszkając w tej samej posiadłości od … 1956 roku. Cechuje go skromność osobista, pomimo pokaźnego dorobku i obecności na szczycie najbogatszych ludzi.

 

Myślę, po czym mówię dalej: wiesz Warren, pomimo faktu, że masz śmiałe i odważne akcenty w horoskopie, np Marsa i Jowisza w domu siódmym, czy Wenus w domu dziesiątym, możesz być osobą skrytą. Czemu tak sądzę? Alienuje Cię ten Księżyc w domu dwunastym w kwadraturze do Neptuna. I w ogóle posiadasz Słońce w domu ósmym w koniunkcji z Neptunem, co czyni Ciebie osobą przewrażliwioną. Weź coś ze sobą zrób, przestań się bać ludzi, ogarnij się i zacznij robić coś publicznie. Wenus przy wierzchołku X domu czeka!

Młody Buffett bał się wystąpień publicznych i nie miał śmiałości do kobiet. Dopiero książki motywacyjne Dale’a Carnegie (silny Strzelec) wzmocniły go na tyle, że przełamał swoje słabości. Wrażliwość jednak w nim pozostała i stał się na pewnym etapie życia potężnym filantropem.

 

Po czym przechodzę na nieco bardziej grząski grunt: hmm…, myślę, że masz całkiem dobre ustawienia w horoskopie, żeby cierpliwością i metodycznością (Saturn/Merkury) dojść daleko. Twój ojciec jest maklerem? Urodziłeś się w bogatej rodzinie, tak, rozumiem. Aha, Słońce jest w trygonie do Saturna, który „robi” Ci pieniądze. Być może nie będzie to szybka akcja i musisz być cierpliwy, wiesz, drobne kilkadziesiąt lat z życia. Gdzie Ty masz Punkt Majątku? Poczekaj, 21 stopień Koziorożca. Aha, kwadratura do Wenus! No popatrz, pieniądze i Twoja kariera mają wiele wspólnego z Wenus i z Saturnem. Warren, wiesz co? Zainwestuj w te akcje. Masz wiedzę i spokój (Saturn), masz intuicję (Neptun), umiesz postępować z ludźmi i wiesz co w trawie piszczy (Wenus). Możesz daleko zajść!

W rzeczy samej, Buffett dorobił się większości majątku po pięćdziesiątce. Cechowała go niesamowita cierpliwość. Pieniądze z akcji możemy rozpatrywać na płaszczyźnie stosunków Merkurego, który w kwadraturze do Saturna dawał tą niezwykłą metodyczność, połączoną ze staroświeckością. 

 

Oczywiście w hipotetycznej rozmowie nie zabrakłoby osobistego akcentu: wiesz, uważaj na swoje życie osobiste. Człowiek z Marsem w domu siódmym nie ma lekko. Zastanawiam się Warren, czy Ty się przypadkiem nie urodziłeś parę minut wcześniej, bo bardzo mi pasuje ten Uran na dole Twojego horoskopu? Taka mieszanka Saturna, Urana w połączeniu z Marsem daje człowieka upartego, trudnego do życia. A Neptun może sprawić, że oddasz się fanatycznie jakiejś idei, a zapomnisz o bożym świecie. Co myślisz o tym, Warren? Umiesz robić naleśniki? Herbaty nie przypalasz? Samą Coca Colą się nie nakarmisz!

Warren Buffett był opisywany przez swoją żonę jako człowiek… niezaradny życiowo i nie ogarniający do końca rzeczywistości. Żadnych zapasów w lodówce, brak zainteresowania codziennością, w tym życiem swoich dzieci. Niemalże codziennie wypija litr Coli, co jest jego życiowym nałogiem. Gdy w roku 1977 Pluton tworzył kwadraturę do Jowisza, razem z żoną zadecydował o separacji. Tak się ładnie złożyło, że „troskliwa” żona zaproponowała swojej znajomej kelnerce, Astrid Menks, o… „pomoc w przygotowaniu posiłków”. Los akurat chciał, że w 1977 roku progresywne Słońce Buffetta przechodziło przez Wenus (tak, to się w wieku 47 lat może zdarzyć). Nowa pomocnica – kucharka szybko awansowała, a po śmierci swojej promotorki, ex – żony Warrena, stała się jego drugą żoną!

 

* * *

 

OPRAH I PUNKT WIARY.

 

HOROSKOP OPRAH WINFREY (29 styczeń 1954 r., 04:30, Kosciusko, Mississipi, CST -6)

Horoskop Winfrey wygląda … spektakularnie. Tak jak bogate życie, jak bowiem tłumaczyć sensownie nabycie umiejętności czytania w wieku lat 3 i urodzin syna w wieku lat 14? (zmarł niedługo po porodzie)

 

Wenus w sercu Słońca i Neptun w koniunkcji z Punktem Ducha w domu dziesiątym obiecywał dużo. Ale złamanego grosza bym nie postawił, że jakiś astrolog odważyłby się ujrzeć w przerzucanej pomiędzy babcią, matką i ojcem (rodzice rozwiedli się szybko) czarnoskórej dziewczynce wielką gwiazdę telewizji i jedną z najbardziej, o ile nie najbardziej wpływową kobietę w najnowszej historii mediów telewizyjnych. Być może istnieją w Polsce astrologowie, którzy są w stanie znaleźć pieprzyk na nodze, ale nie sądzę, by istnieli tacy, którzy są na poziomie Nostradamusa. Który, jak miejska legenda głosi, dostrzegł w ulicznym żebraku materiał na papieża.

Być może zasugerowałbym jej, żeby próbowała pójść w okowy piękna (Wenus!) i popularności (Neptun!) . Nie popełniłbym błędu, Oprah w wieku 17 lat wygrała wybory Miss Fire Prevention, poszła do radia i … zdobyła tam pracę. Kto wie, czy miałaby jakiekolwiek szanse na występy w radiu, gdyby nie epizod związany z plebiscytem piękności? Dodam, że fakt wygrania wyborów miss zbiegł się z trygonem dyrekcyjnej pary Słońce-Wenus do Neptuna. Ot, wspólne wykorzystanie dobrych sił horoskopu „dla dobra sprawy”.

 

Jak tu się mają pieniądze? Wyróżniona zostaje Wenus, skoro więc tak jest, istnieje szansa, że postawiona w domu drugim przyniesie więcej, niż mniej zysków. Tak się złożyło, że tworzy ścisłą kwadraturę z Saturnem, co wywoła popłoch u niektórych interpretatorów. „Zły Saturn, niedobry Saturn„, pomyśli astrolog i podzieli się tą „wiedzą”, ignorując fakt, że relacje Wenus do Saturna nie zaprzeczają bogactwu. Nawet kwadratury!

Nie zaprzeczają, a nawet je przywołują, jeśli zwrócimy uwagę, że popularność programów telewizyjnych Oprah Winfrey wzięła się z tytułu… doboru gości, którzy byli często zwyczajnymi, nieszczęśliwymi lub niespełnionymi osobami (jak ona sama w dzieciństwie). Wątek popularności przez empatię / współczucie może się brać także z oczywistego wyeksponowania Neptuna w horoskopie. Tymczasem przejdę do… ciekawostki interpretacyjnej.

 

Za Piotrem Piotrowskim [notatka na jego blogu -> TUTAJ] postanowiłem przeanalizować położenie Punktu Wiary. Prawdopodobnie wpływ Biblii, czytanej przez małą dziewczynkę, miał wpływ na jej stosunek do ludzi i wzbił jej możliwości i potencjały urodzeniowe w górę. Obliczając formułę (ASC + Księżyc – Merkury), wychodzi nam równanie: 269 + 244 – 319 = 194 = okolice 14 stopnia Wagi. Widzimy ewidentnie, że Punkt Wiary jest bardzo ważny w tym horoskopie, ponieważ tworzy zarówno aspekt z władcą domicylu (trygon do Wenus), jak też aspekt z władcą ASC (trygon do Jowisza). Co więcej, Jowisz i Merkury tworzą w tym horoskopie aspekt trygonalny do MC – Punktu Wiary. Można więc powiedzieć, że Merkury posadowiony w domu drugim, powiększa dyspozycję lub możliwości finansowe. Oczywiście, jako astrologowie, siedzący twarzą w twarz z młodziutką Oprah, prawdopodobnie nie wpadlibyśmy na to. Z tytułu wielości rozwiązań i możliwości interpretacyjnych astrologia jest bardzo trudna.

 

Jak do powyższego horoskopu mają się Punkt Majątku i Punkt Szczęścia (prezentowany na kosmogramie obiekt pod postacią przekreślonego koła przedstawia w formule nocnej Punkt Ducha)? Punkt Szczęścia położony jest na gwieździe Fomalhaut (okolica 5 stopnia Ryb), która przedstawia dwie ryby płynące w przeciwnych kierunkach. To często symbolika przeciwstawienia tego, co wysokie względem tego, co niskie. Płynięcie w obydwu kierunkach, gdzie jedna ryba symbolizuje śmiertelność i Księżyc, a druga ryba symbolizuje nieśmiertelność i Słońce. Jakże charakterystyczne dla motywów biblijnych! Punkt Szczęścia jest w kwadraturze ścisłej do Księżyca, co oznaczać może dwojako: wyzwolenie możliwości finansowych w dzieciństwie (czytanie Biblii i mała „kaznodziejka” w domu), lub też niezbyt dobre wspomnienia związane z sytuacją zaspokojenia materialnego w dzieciństwie (Punkt Szczęścia bywa nazywany Punktem Głodu). Jednocześnie istotną propozycją jest zwrócenie uwagi, że zarówno Punkt Szczęścia i Księżyc znajdują się w domicylach Jowisza, który jest posadowiony w domu szóstym, w znaku Merkurego, tworząc do tegoż Merkurego trygon.

Mamy więc dwukrotne wskazanie w tym horoskopie, że deficytowość finansowa lub brak bezpieczeństwa zostały zaznaczone w kwadraturach (Wenus/Saturn; Punkt Szczęścia/Księżyc). Nie oznacza to naturalnie, że mamy wyprowadzać łatwe, lekkie i przyjemne wnioski, że kwadratury Saturna są powodem do zazdrości. Szczęśliwie Wenus uzyskała wsparcie od Neptuna, zaś drugi konflikt rozładował się na twórczym trygonie Merkurego z Jowiszem. Nie zawsze Saturn ma skłonności do pozytywnej realizacji.

 

* * *

 

CHCEMY WIĘCEJ SZMALU! DRAMATY DRÓŻEK NA SKRÓTY.

 

Następny wpis dotyczący finansowo – pieniężnych historii będzie się skupiał na przykładach bankructw, lub efektownych wzbogaceń. Duże zmiany spotykają nielicznych, zatem astrolog mało komu trafnie przewidzi nagłą zmianę statusu. Większość osób, która „dorobiła się” w życiu, ma wysoką świadomość korzystania z dwóch pozornie wykluczających się cech: cierpliwego oczekiwania i podejmowania się ryzyka, bardziej wykalkulowanego, niż szalonego. Stąd ostre, wybitnie ostre aspekty Saturna w tylu horoskopach, z Billem Gatesem, Warrenem Buffettem czy Oprah Winfrey na czele. W świecie „zwykłych śmiertelników” cierpliwość, metodyczność i systematyczność to nie są cechy, które są pożądane albo nie mają czasu i sprzyjających okoliczności ekonomicznych, by się wypełnić. Wiele osób nie jest w stanie poświęcić kilku lat długotrwałego studiowania, przygotowania, udoskonalania czy inwestowania swojego czasu, żeby zbliżyć się do sukcesu zawodowego lub finansowego. Dlatego też Saturn jest często z góry na straconej pozycji, ponieważ bogactwo nie przychodzi „nagle” jak u sąsiadki, „co ma fajnie w życiu”, bo ma Wenus czy Jowisza na IC i bogatą mamusię lub tatusia. Nie przyznawanie się do dobrego potencjału finansowo – kulturowego, przejętego od rodziców, to tajemnica poliszynela, związana z dość niską świadomością ekonomiczną samych astrologów. Do wysokiego statusu swoich rodzin często nie przyznają się też osoby, które… nauczają, jak być bogatym. To jeszcze inna tajemnica komediowego, estradowego poliszynela.

 

 

Co gorsza, część horoskopów i potencjałów urodzeniowych jest uszkadzana przez… uruchamianie agresywnej strategii szybkiego wzbogacenia się przy pomocy czarodziejskich kursów, afirmacji lub warsztatów, w których zaburzony jest podział równowagi pomiędzy dawaniem i braniem. Bardzo często uczestnicy takich spotkań chcieliby uzyskać korzyści finansowe robiąc… NIC. Myślecie, że kłamię? Zmyślam? Jestem złośliwy? Ależ skąd – naprawdę istnieje sporo takich osób, z długą listą skarg i zażaleń, że pieniądze i dobra materialne same do nich nie przychodzą! Pod pojęciem „nic” można rozumieć narysowanie pewnych obrazków, mantrowanie pewnych fraz, lub … opowiadanie innym, jak łatwo można się w życiu wzbogacić. W agresywnej formule sprowadza się to do uczestniczenia w licznych spędach i baśniowych przemowach motywacyjnych, nieprzystawalnych do indywidualnego charakteru jednostki. Ten fenomen grupowych szkoleń, dotyczących serwowania szczęścia, napisałem w artykule -> Horoskopy proroków rozwoju i mistrzów sukcesu. Temat jest wciąż aktualny, ponieważ wiele osób wciąż wierzy, że do indywidualnego człowieka odnalazło uniwersalny wytrych rozwoju, który pasuje do każdego zamka podświadomości. Nie, nie ma takiego wytrychu, takiej drogi na skróty! To tak, jakby próbować oszukać ludzkie potrzeby, wklepując do wnętrza program operacyjny, mający dawać szczęście. Wielu takich programistów albo zmieniło swoją działalność, albo zapomniało o swoich poglądach. Tak jak o tym, że biznes mógłby nie wystartować, gdyby nie ćwierć miliona dotacji od tatusia. Niestety, część z nich ukradła wieloletni potencjał i zaangażowanie osobom, które mogły skupić się bardziej sumiennie na swoich zajęciach i próbować się dokształcać zgodnie ze swoim indywidualnym i niepowtarzalnym profilem psychologicznym. Często stojącym w sprzeczności z modą, aktualną filozofią czy stadnymi wpływami i naciskami. Tak, podatność na opinie zewnętrzne jest potężna i trudno tego nie doceniać.

 

Nie istnieją hurtowe recepty na szczęście, tak jak nie istnieją masowe sposoby dochodzenia do bogactwa. Każdy ma swoją indywidualną ścieżkę odkrywania swoich potencjałów i wykorzystywania ich. Możliwość przepowiedzenia „nagłego wzbogacenia” przez kogoś, kto nie ma rodzinnego zaplecza jak chociażby Warren Buffett czy Jan Kulczyk nie jest rzeczą prostą. Zważywszy na to, że brak realizacji planu A u osoby zamożnej nie przekreśla jej alternatywnego planu B. Osoba mniej zamożna nie może sobie pozwolić na ten margines ryzyka i podejmowania inwestycji na kilku poziomach, zwłaszcza gdy nie posiada dobrych poduszek finansowych czy zabezpieczających przed wielomiesięcznym wykluczeniem. Tutaj porażka może być wstępem do dłuższego usadzenia w miejscu i prostą drogą do sceptycyzmu i niewiary w jakiekolwiek możliwości poprawy sytuacji.

Trudność szybkiego znalezienia mitycznego Graala z kasą nie wynika z tego, że astrolog jest leniwy i asekuruje się. Większość próśb o odnalezienie finansowej hossy wiąże się z … małomównością osoby pytającej i dużą negacją perspektywy osobistego rozwoju. Ona w ogóle często nie wierzy, że jest w stanie skręcić w innym kierunku, dlatego sceptycznie i zachowawczo podchodzi do swoich potencjałów i możliwości. Niestety, bardzo często dojście do wielu sukcesów wiąże się w pokonaniem wewnętrznego oporu przed uczynieniem odważnego kroku naprzód. Przypomina to metaforyczny skok w przepaść. Tak jak młody Warren Buffett podjął ryzyko i nauczył się wykorzystywać moc publicznych wystąpień, lub Oprah Winfrey zdecydowała się na występ w wyborach miss, tak samo „szary użytkownik” horoskopu byłby w stanie zainwestować w pewne obszary swojego horoskopu. Na szczęście istnieje dość spora grupa osób, która – jak to się mówi – „intuicyjnie” podejmuje wysiłki, żeby zintegrować obszar karierowo – rozwojowy z obszarem finansowym. Tacy ludzie najczęściej w trakcie konsultacji astrologicznych mają najwięcej wizji i dużo do opowiedzenia o swoich planach.  Współpracując z astrologiem, są w stanie dojść najdalej i pomóc mu w interpretacji horoskopu. Tak – pomóc! Wartość interakcji nie polega na demonstrowaniu warsztatu astrologa (który często zachowuje się, jakby szło się do niego na audiencję, niczym do papieża), tylko na wspólnym poszukaniu sensów, scenariuszy, rozdroży i realizacji życiowych.

Całość horoskopu wiąże się z dość wielkimi konfliktami wewnętrznymi, dlatego też niewykluczone są sprawy postawione na ostrzu noża. Możliwe są więc sytuacje, w których obietnica pieniężna może być mocno zniewolona uczestnictwem w życiu toksycznej rodziny. Wizja perspektywy odejścia od manipulującej i zawłaszczającej matki jest zbyt radykalnym posunięciem, chociaż właśnie tego typu zachowawczość blokuje zarówno pomysł na sukces finansowy i szczęście w miłości. Niestety, często zdarzają się momenty, kiedy jakieś osoby chciałyby ode mnie usłyszeć optymistyczny komunikat, harmonizujący szczęście rodzinne ze spełnieniem materialnym. Co można odpowiedzieć, widząc ewidentny konflikt pomiędzy wybraniem indywidualnej lub rodzinnej (karmicznej?) drogi, z których jedna z drugą się wykluczają? Nic, zwłaszcza gdy po drugiej stronie pojawia się radykalny opór, żądający kosmetycznego zamiecenia poważnych pytań pod dywan. Szczęśliwie znam również grono osób, które mi mówiło: „Panie Mirku, gdybym ja dalej zadawała się z rodziną, to bym była ustawiona, że ho ho ho!„. Ceną za tą szczerość czy odstępstwo jest tymczasowa utrata korzyści majątkowych czy towarzyskich. Nagroda jednak bywa większa i jest nią życiowa samodzielność, niezależność emocjonalna, szczęście (albo przynajmniej – próba poszukiwania szczęścia) w miłości czy spełnienie w zawodzie czy czynnościach, które „nie podobają się” mamusi, tatusiowi, żonie, mężowi czy znajomej, która „przecież chce dla nas dobra”. Cóż, ich opinia jest bez wartości, jeśli to co robimy, nam się podoba!

Widziałem w życiu wiele horoskopów, w których poświęcenie dla rodziny, dzieci, kariery czy motywów często abstrakcyjnych spowodowało, że dana osoba utraciła mnóstwo swoich perspektyw, potencjałów lub okoliczności, pozwalających wyrwać się stopień, lub dwa stopnie egzystencji wyżej? Takie spotkania i sesje są bardzo przykre, ponieważ ewidentnie widać, jak dana osoba czerpie swoje poczucie wartości z „toksycznego” obszaru, ten zaś niestety bardzo mocno zakłóca dążenia w innych dziedzinach. Ilość osób, które zaprzepaściły i zaprzepaszczają swoje szanse, jest spora. Dotyczy to także spraw finansowych. Dlatego często moment możliwego uruchomienia potencjału jest zaprzepaszczony, ponieważ musieliśmy:

  • zajmować się hipochondrią członka rodziny
  • wspierać karierę partnera/-ki
  • niepokoić się wyborami życiowymi dorosłego już syna czy córki

To nie są odosobnione przypadki. To są sceny z życia astrologa, który ma już na koncie wiele, wiele takich rozmów i dialogów.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 25/07/2018 . Poprawki i dopiski: 26/07/2018.

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

Spis większości artykułów do tej pory napisanych i zamieszczonych: TUTAJ

Zbiór artykułów do portalu TARAKA: TUTAJ

Prognoza na 2018 na Astromixie: TUTAJ

Wydarzenia związane z pełnią i nowiem Księżyca: TUTAJ

Baza Horoskopów Polskiego Towarzystwa Astrologicznego: TUTAJ

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystuję program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Comments

comments

2 thoughts on “Pieniądze w astrologii. Punkt Majątku i przeznaczenie.”

  1. „Gdyby jednak czytelnicy znaleźli w swoim gronie osoby, które mają minimum trzy planety osobiste w domu drugim, byłbym rad zobaczyć i zweryfikować pogląd na ten temat. Ja znam dość sporą liczbę osób mających jedną – dwie planety w domu drugim, często tworzące aspekt do innej planety, definiujące przez to przynajmniej częściowo status materialny lub sposoby dochodzenia do niego.”.
    Nie wiem jak u innych ale u mnie teoria domu II chyba nie działa. Mam cztery planety w II domu, żyję przeciętnie a wręcz skromnie. W życiu miałem całkiem nieźle pod górę. Moja córka ma trzy planety w II domu ale jeszcze chyba za wcześnie by coś powiedzieć bo dopiero studiuje.

Comments are closed.