Astrologia polityczna. Zamęt saturniczno – neptunowy i postprawda.

MOTTO ŚWIATA POST-PRAWDY:

„Konieczne jest umieć dobrze naturę lisa upiększać i być dobrym obłudnikiem; ludzie tak są prości i tak naginają się do chwilowych konieczności, że ten, kto oszukuje, znajdzie zawsze takiego, który da się oszukać”

Niccolo Machiavelli

Witam Państwa!

Podczas grudniowo – styczniowych przełomów astrologowie, wróżbici i tarociści stają w ogniu pytań: CO WYDARZY SIĘ W PRZYSZŁYM ROKU? Pojawiają się licytacje na liczbę wojen, cudów, śmierci, lub politycznych sensacji. Tradycyjnie zawody pod wezwaniem Szklanej Kuli Pardubickiej wygrają osoby, których wizje są najbardziej słodkie (czytaj: pozytywne, miłe dla oka), albo krwawe (czytaj: suma wojen i śmierci na świecie jest wystarczająca, żeby czytelnicy te wizje sobie przekazywali dalej). Wiadomo również, że przepowiednie dla Polski Anno Domini 2017 będą przebiegać w dwóch nurtach, przypominając scenariusze “Gwiezdnych Wojen“. Jedna wizja będzie miała związek z Nową Nadzieją, podczas której krwiożercze i łupieżcze rządy Jarosława Kaczyńskiego skończą się w odmętach historycznej narracji, a “jego” rząd, sterowany przez Beatę Szydło, upadnie z hukiem. Druga wizja będzie bliższa Atakowi Klonów, gdzie wszystko, czego współcześnie rządzący się dotkną, będzie zamieniało się w proch, którego coraz większe ilości będą pretekstem do wielkiego wybuchu społecznego niezadowolenia. Tym oto sposobem w tym profetycznym rozdaniu będziemy mieli trzy strony w sporze. Doraźnie skorzystają na tej burzy astrologowie i profeci zaangażowani po jednej, albo drugiej stronie konfliktu, którzy z racji sympatii lub zaangażowania będą promowani i wspierani przez miłośników prawidłowej narracji politycznej. Niestety, na mariażu polityczno – ezoterycznym straci najwięcej sama ezoteryka, która zatraci swój obiektywizm, a zacznie podchodzić do widzenia rzeczywistości w sposób życzeniowy. Ta postawa może mieć pozytywny atrybut – wskaże ludzkie oblicze astrologa, który nie jest cyborgiem i chowa w swoich szufladach klaser z ulubionymi naklejkami swoich idoli, udając przed ludem, że jest anarchistą, że nie interesuje się polityką, albo jest “ponad to wszystko”. Nie! Tak się nie da. Większość osób wyraża mimochodem swoje sympatie polityczne, a sam Krzysztof Jackowski swego czasu flirtował z Samoobroną (tak – TĄ Samoobroną) i to nie jest żaden żart. Tajemnicą poliszynela jest istnienie astrologów, którzy posiadają zdecydowane sympatie pro-rosyjskie, pro-izraelskie, pro-polskie, pro-europejskie, pro-palestyńskie, prawicowe, lewicowe, liberalne, komunistyczne w różnego typu sporach. Co nie dziwi, określone sympatie wpływają niestety na trafność prognozowanych zdarzeń w świecie polityki, o czym pisałem -> TU.  Do tej listy możemy dorzucić całe grono przedstawicieli “-anty”. Natomiast różnorakie subiektywizmy możemy wymienić w takich obszarach jak: płeć, religia, rola autorytetów, itd.

 

2016 rok = czas postprawdy

Sam się na ten błąd życzeniowego podejścia do rzeczywistości nabrałem i uznałem, że czas wyciągnąć z tego doświadczenia wnioski. Najbardziej przydatną formułą i lekcją ze świata polityki, która wiąże się z mijającym rokiem 2016 jest termin zwany POSTPRAWDĄ. Słownik oxfordzki uznał to słowo fenomenem roku 2016. O co chodzi? Pójdę za kilkoma sugestiami wielu mediów.

  1. Newsweek [wyd. 05 XII 2016, -> LINK]: “opisuje świat, w którym fakty nie mają znaczenia. Liczą się tylko emocje i osobiste przekonania. To w takim świecie dochodzi do Brexitu i zwycięstwa Donalda Trumpa”. (…) “Wszystkie te przypadki charakteryzuje polityka oparta na ciągłym szumie informacyjnym, w którym zacierają się granice między faktem a opinią, prawdą i fałszem, informacją i dezinformacją. W takim środowisku, gdzie nawet wielokrotnie zdementowane informacje długo mogą żyć własnym życiem”.
  2. G.Wyborcza [tekst W. Orlińskiego, -> LINK]: “w sierpniu 2016 r. nastąpiła chwila, której analitycy Internetu oczekiwali od kilku lat. Rosnąca krzywa popularności fałszywych nagłówków przecięła się ze spadającą krzywą popularności prawdziwych. W tych wyborach po raz pierwszy dominował fałsz”. (…) Na szczęście mamy już na to nazwę: postprawda. Prestiżowy wydawca słowników Oxford Dictionaries wybrał to na „słowo roku 2016”.
  3. Kultura Liberalna [artykuł z 27 IX, -> LINK]: “Choćby wielokrotnie udowadniano, że wypowiedziane przez danego polityka słowa mają z prawdą wspólnego wybitnie niewiele, owe odkrycia nie przynoszą żadnych negatywnych konsekwencji“. (…) Tu najlepszym przykładem kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta, Donald Trump, wypowiadający, gdzie się da, sprzeczne twierdzenia, nieujawniający swojego majątku (czym podsyca plotki na temat jego wartości), wreszcie – wciąż od czasu do czasu uderzający w dawno zakończoną sprawę miejsca urodzenia Baracka Obamy.
  4. Kultura Liberalna (artykuł z 30 IX, -> LINK]: “zarówno dziennikarze, jak i organizacje pozarządowe powinny w jeszcze większym stopniu skupić się na ułatwieniu dotarcia do prawdy każdemu zainteresowanemu oraz na piętnowaniu wszystkich kłamstw, które wypowiadają politycy. Niezależnie od tego, czy w Polsce i na świecie polityka wkracza w erę post-faktów, musimy wzmacniać prawdę jako podstawę dyskursu publicznego i pokazywać wyborcom, że w polityce, zarówno w relacji polityk-polityk, jak i wyborca-polityk, obowiązuje zasada ograniczonego zaufania”

 

Saturn/Neptun = komuna z preczem

Zapewne część osób zastanawia się, po jaką cholerę cytuję powyższe fragmenty i co one mają wspólnego z astrologią? Ano, mają, mają więcej, niż mogłoby nam się wydawać. One zwyczajnie ASTROLOGIĘ POTWIERDZAJĄ! Więcej: skupiają się na fenomenie aspektu Saturn – Neptun, który doskonale zrealizował się właśnie w minionym roku 2016! Przecież Saturn i Neptun to nic innego, jak mieszanie się twardego realizmu z zacieraniem granic. Przecież Saturn to nic innego jak wyciąganie konsekwencji, tak zwany Pan Karmy, który czeka, żeby kogoś nagrodzić, lub ukarać. Pod wpływem Neptuna podsumowania, sądy i realne ustalenie kto ma rację, a kto jej nie ma zacierają się. Neptun chwycił się za bary z Saturnem i pozbawił go konwekwencji w działaniu. W artykule -> napisanym dla Astromixa na rok 2016 stwierdziłem, że:

Ludzkość będzie musiała w roku 2016 zderzać się jeśli chodzi o te pojęcia. Być może frakcje „sceptyków” i „wierzących”, zwolenników „szkiełka i oka” ze zwolennikami „czegoś więcej” wejdą w jakiś mocniejszy spór. Ten rodzaj konfliktu ma też coś wspólnego z wojną ideologiczną, której najbardziej spektakularnym odniesieniem jest odwołanie do … komunizmu. 

Odwołałem się przy okazji do ostatnich flirtów Saturna z Neptunem, podając lata: 1917 (rewolucja październikowa), 1926 (przewrót majowy w Polsce), 1936 (zamach stanu w Hiszpanii, olimpiada w faszystowskim Niemczech, sic!), 1945 (konsekwencje Jałty i “żelazna kurtyna”). Sporo sobie obiecuję po manifestacji tych planet w roku 2025, ale na straszenie czytelników jeszcze przyjdzie czas. Jeśli chodzi o rok 2016, Saturn – Neptun swoją robotę (Trump, Brexit, chaos w Polsce, częściowo Syria i dalsze konwekwencje przyjmowania uchodźców) wykonał.

*

Polacy Chrystusami swojego narodu?

KOSMOGRAM POLSKI (III RP)

352px-PolskaIIIrp-2

Spoglądając na kosmogram Polski, możemy ponownie pochylić się nad fenomenem Saturna i Neptuna. Im częściej horoskop III RP jest wyświetlany, tym bardziej zaczynamy odkrywać naturę tego państwa na nowo. Otóż:

 

Saturn i Neptun są kluczowe w tym horoskopie, choćby z tego względu, że ustawiają się w horoskopie przy Imum Coeli (korzenie, ojczyzna, fundamenty państwa). Przed ostatnie 25 – 27 lat wydawało się, że żyjemy w demokratycznym kraju, który absolutnie przynależy do rodziny cywilizowanych krajów europejskich. Jednak wydarzenia ostatnich miesięcy, a nawet lat, wskazuje, że wpadliśmy w schizofrenię. Okazuje się, że kraj jest ostro przedzielony na dwie części, na dodatek podział ten zachodzi wielokrotnie. Co ciekawe, horoskop pokazuje ten stan rzeczy w sposób permanentny, nie dając nam powodów do optymizmu. Rozwiązanie? Zmienić kiedyś ustrój tego państwa, ponieważ iluzja Saturn – Neptun ciągle i ciągle będzie dominowała w tym układzie! Powiem to wprost, tak jak w grudniu 2014 – styczniu 2015 wyrażałem się negatywnie o kondycji III RP, sądząc, że fundamenty mamy rozbierane, a w przyszłości zostanie jakaś fasada i gruz. Otóż, horoskop Polski jest zły, kiepski i fatalny, a zrzucanie winy na “Tuska” albo innego “Kaczyńskiego” jest poszukiwaniem ofiary w postaci kapitana, który zarządza źle zbudowanym statkiem. W istocie, archetyp “Tuska”, albo “Kaczyńskiego” to awers i rewers wciąż tej samej, ale źle wybitej monety. Mówienie o “państwie sukcesu” jest zaklinaniem rzeczywistości, lukrowaniem przypalonego ciasta! Spójrzmy, jakże inaczej prezentują się np. kosmogramy: Niemiec [TU], Wielkiej Brytanii [TU], albo USA [TU]. Dziwnym trafem znacznie łatwiej jest odnaleźć tam silniejsze atuty, kosztem wad. Polska społeczność wygląda jak rzesza zmęczonych i przepracowanych ludzi, których do życia przywraca często mesjanizm (zawłaszczony przez kiepskich kapłanów), albo inny rodzaj iluzji (uwielbienie dla medialnych oper mydlanych przemieszane z kopiowaniem zachodnich stylów, z wszechogarniającym i uszczęśliwiającym wszechświat coachingiem na czele). Nie ma co się oszukiwać, ani powrót do czasów zastanych, ani totalne zakreślanie nowej perspektywy, z wykluczeniem i fałszowaniem przeszłości, nie ma kompletnego sensu.

 

Na miejscu osób rządzących przydałby się nowy Okrągły Stół. Tamten, z maleficzną gwiazdą Scheat na MC [kosmogram -> TUTAJ], już stracił gwarancję sukcesu! Jowisz tamtego horoskopu na gwieździe Algol wskazuje na jeźdźca praworządności pozbawionego głowy! Nie, takie państwo “nie może się udać”, choćby wszyscy się jak najmocniej starali. Neptun przy IC to jak budowanie podstaw na piasku, dominacja Koziorożca wskazuje na trwałą eksploatację mieszkańców tego kraju, natomiast związki i położenia Marsa i Jowisza podnoszą stale kwestię religijności, która będzie ciągle i ciągle znajdowała szerokie ujście, ale z uwagi na konflikt interesów (Koziorożec uwielbia Marsa, nie znosi Jowisza), pokaże agresywną (Mars w Strzelcu), a nie duchową (Jowisz w Raku) twarz! Takie państwo na dłuższą metę staje się dla swoich obywateli męczące!

 

Idylla neptuniczna

Filozofia sztucznego zakopywania podziałów najlepiej wychodziła politykom z mocno akcentowanym Neptunem. Neptun nie zajmuje się faktami, zajmuje się iluzją możliwości zaistnienia pięknego świata zjednoczonych ludzi. Nie interesuje się realną solidarnością społeczną, chociaż równocześnie epatuje miłością i wiarą w ludzkie “piękno, dobroć i bezinteresowność”. Z dotychczasowych władz od 1989r. mamy wiele neptunicznych “ikon”: Lecha Wałęsę (nów z Neptunem), Bronisława Komorowskiego (Księżyc z Neptunem w ścisłej koniunkcji), Donalda Tuska (światła w dokładnym półkrzyżu do Neptuna), Wojciecha Jaruzelskiego (Neptun najbliższy osi głównej, trygon do Księżyca). Silne wpływy Neptuna zaznaczają się również u braci Kaczyńskich, Leszka Millera, albo Józefa Oleksego.  O tak – oni nadają się do uprawiania polityki.

 

Polityka tworzenia podziałów powinna z gruntu rzeczy rodzić się u osób z akcentowanym Marsem, ale kontrowersje z powodu autorytarnych zapędów tworzą się wokół osób z eksponowanym Saturnem, względnie Plutonem. Kandydatury? Jeśli idzie o prymat Marsa: mimo wszystko Leszek Miller (ASC Baran, dalsza koniunkcja Księżyc-Mars w domu szóstym), bracia Kaczyńscy (Merkury na marsowym Aldebaranie + Mars w koniunkcji), Kazimierz Marcinkiewicz nie, ponieważ efekty koniunkcji Merkury – Mars zmieniają wpływy Jowisza na descendencie. Reszta, albo większość pretendentów do władzy w Polsce narzucającego się Marsa nie ma. Natomiast gdy szukamy wpływów Saturna-Neptuna (i ten “zamordyzm”), to ich przedstawicielami są: Jarosław Kaczyński, w którego horoskopie Saturn pełni częściowo rolę dobroczyńcy i zdecydowanie Wojciech Jaruzelski (Słońce w półkrzyżu Saturn-Pluton). Już nieco złagodzone wpływy Saturna daje się wyczuwać w horoskopach: Lecha Wałęsy (kwadratura do Merkurego), Bronisława Komorowskiego (harmonijny trygon, też do Merkurego), albo Józefa Oleksego (koniunkcja Merkury, ale w cieniu np świateł w horoskopie). Interesujące, że w miarę silnego Saturna w horoskopie (do spółki z Uranem) miał Józef Piłsudski, który swoją rewolucję majową, obalającą porządek konstytucyjny, jednak przeprowadził.

UWAGA: horoskopy prezydentów i premierów Polski dostępne są w BHPTA (-> TUTAJ i -> TUTAJ).

 

Jowisz (stanowienie prawa) w opozycji do Urana podnoszą dualny, schizofreniczny wydźwięk tego horoskopu. Okazuje się, że zatarcie granic między fundamentami (Saturn) świeckiego i dobrze funkcjonującego państwa, a zamiłowanie do nieporządku, chaosu, z naznaczeniem kościelno – martyrologicznym (Neptun) nie jest jedynym problemem. Powodem do dumy staje się nieprzestrzeganie (Uran) prawa (Jowisz), ponieważ osoby przestrzegające norm społecznych stają się frajerami i nieudacznikami życiowymi (ten cytat usłyszeli Państwo od większości osób, które miały okazję wypowiedzieć się na temat stanu prawnego III RP).

 

Kaczyński trzyma pulę dalej, ale…

Lata 2012 – 2015 osłabiły i zdegradowały doszczętnie rolę Saturna (najsilniejszej planety, fundamentu) w polskim horoskopie (tranzyty Urana i Plutona). Podkopano sztuczne funkcjonowanie tworu, który miał w sobie wiele idealizmu (wpływy Jowisza, Marsa, Neptuna…), ale również towarzyszyło mu pomieszanie z poplątaniem. Wiele kwestii ciągnęło się latami, przez co do głosu doszła opcja polityczna, która poszła za głosem Saturna i czasem rozliczeń (kwiecień-maj 2015, opisany -> TUTAJ z perspektywy… stycznia 2015!). Reprezentantem saturniczności jest oczywiście Jarosław Kaczyński, którego wpływy Saturna między latami 2016 – 2017 są bardzo silne. Efekt końcowy? SATURN NIE WYSADZI TEJ WŁADZY w powietrze w najbliższym czasie, cały czas usztywnia bowiem Kaczyńskiego. Usztywnienie to przynosi jednak więcej korzyści niż szkód, na co wskazuje co najmniej kilka kluczowych zwrotów akcji w jego politycznej karierze (jeszcze raz o fenomenie Saturna w horoskopie Kaczyńskiego -> TUTAJ). Ostatnie efekty działania Saturna, związane z kolejnymi “aferami”: deubekizacją, zmniejszaniem dostępności mediów i innymi grudniowymi sprawami, tylko uwidaczniają jego metodyczność i systematyczne dążenie do zbudowania nowej struktury. Jeśli więc ktoś spodziewa się w ramach świątecznego zamówienia paczki pod choinką pt. “Kaczyński odejdzie”, nie powinien spodziewać się niespodzianki. Ewentualnie tego typu przesyłki dostarczają osoby, które tworzą prognozy astrologiczne na specjalne życzenie klientów. Jeśli jednak oczekuje nowej perspektywy w obliczu przytłoczenia, czy zmęczenia władzą, może się tego doczekać. Ale prawdopodobnie na warunkach Kaczyńskiego. Jeśli idzie o horoskop JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO, manifestacja wspomnianej kumulacji władzy połączonej ze zmęczeniem, została przewidziana na grudzień 2016r. i po części się zrealizowała [horoskop raz jeszcze ->TUTAJ].

 

O horoskopie RZĄDU BEATY SZYDŁO pisałem w listopadzie 2015r. -> TUTAJ. Zawarłem tam m.in. słowa: “może on zyskiwać coraz większą sympatię ludzi – spójrzmy na Neptuna na MC przyszłego solariusza (listopad 2016)“, albo: “pisanie o upadku rządu Beaty Szydło jest rzeczą niebywale prostą, dlatego dawanie jej co najmniej dwóch lat życia, uważam za zagranie ryzykowne. Z zastrzeżeniem, że dwa lata to minimum, a nie maksimum egzystencji obecnego rządu“. Cóż, czekamy i obserwujemy, ale znam już sporo osób, które przewidywały w ciągu tego roku rychły upadek tego rządu. A jednak… tak się nie stało!

 

Jeśli idzie o HOROSKOP POLSKI na lata 2016 – 2018, został on już wykonany wstępnie w -> TYM miejscu. Opisywane fakty pomału zaczynają się … realizować, chociaż na fali wojny medialnej, polegającej na plemiennym traktowaniu odbiorców (nasze plemię kontra ich plemię), pewne wydarzenia zostały zamazane. Wskazanie na listopad 2016r. z “miłymi” obietnicami, lub prawami dla obywateli zbiegło się z przejściem progresywnego nowiu na Wenus. Co miało miejsce wówczas? Początek planu Morawieckiego, próby tworzenia nowych regulacji dla przedsiębiorców i ZUS-u oraz kuriozalny, ale symboliczny fakt związany z intronizacją Chrystusa na króla Polski, co nieźle koresponduje z tranzytem Neptuna do natalnego Marsa III RP. Proszę o dalsze śledzenie losów tej prognozy, ponieważ została ona puszczona w ruch we wrześniu 2016r. i nie uwzględnia nowszych wydarzeń, przykładowo – grudnia 2016r. i kryzysu medialnego, czy kontrowersyjnych rozwiązań emerytalnych (związanego z obniżką wieku i zmniejszeniem zasiłków dla byłych funkcjonariuszy PRL.

 

Horoskop – prognoza dla świata/Polski na rok 2017 znajduje się zaś -> TUTAJ.

*

KOSMOGRAM NICCOLO MACHIAVELLEGO (źródło: http://www.astro.com/astro-databank/Machiavelli,_Niccolo)

machiavelli

Artykuł zacząłem cytatem z Machiavellego. To fantastyczny teoretyk, ale jednocześnie praktyk polityczny. Jego horoskop jest bardzo demonstracyjny, z Neptunem na MC i Saturnem na IC. Wydawałoby się, że to wyłącznie cynik, amoralista i ktoś nikczemny w porównaniu ze współczesną klasą polityczną, ale niech nie zmyli Was ten jednostronny przekaz. W gruncie rzeczy Machiavelli pozwolił sobie na luksus przełożenia natury ludzkiej na zachowania polityczne i vice versa, a konflikty między Saturnem i Neptunem doskonale podsumowuje to, z czym mieliśmy do czynienia w mijającym roku.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 19/12/2016

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystano program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: –> KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: –> TUTAJ

Horoskop na zimę 2016 – 2017.

Horoskop zimowy na grudzień 2016 i styczeń 2017

(z oka przymrużeniem, tudzież powieki nerwowym, acz radosnym tikiem)

dscn4830

Osobny artykuł dotyczący prognozy astrologicznej dla Polski i świata na rok 2017 (polityka, nastroje społeczne, gospodarka) znajduje się -> TUTAJ . Poniżej zaś można zapoznać się z kalendarium wydarzeń astrologiczno – astronomicznych dla grudnia 2016r. i stycznia 2017r.

GRUDZIEŃ 2016

  • 3 – 9 grudnia. (cykl: sobota-piątek)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

2 grudnia wieczorem – Merkury wchodzi do znaku Koziorożca

3 grudnia (11:15) – koniunkcja Księżyca z Wenus (miłość, emocje, przyjemności)

5 grudnia (9:48) – koniunkcja Księżyca z Marsem (instynkt, agresja, emocje, działanie)

7 grudnia popołudniu – Wenus wchodzi do znaku Wodnika

9 grudnia (22:24) – koniunkcja Księżyca z Uranem (nerwowość, odkrywczość, ciekawość, rozproszenie)

 

Komentarz: tydzień rozprężającego się, korzystnego trygonu Marsa z Jowiszem w żywiole powietrza, który kończy się mocnym finiszem 10 grudnia, w sobotę. Tego dnia Saturn znajdzie się w sercu Słońca (obydwa w sekstylu do Jowisza). Wydaje się, że królem tygodnia jest Jowisz, który poprawia i skłania do komunikacyjno – relacyjnego rozwoju i rozmachu. Co podkreśla Słońce w znaku Strzelca.  Tak, to niezły tydzień “otwierający” relacje, ale jeśli kto chce rozkręcenia, powinien postawić na sobotni poranek, w dniu 3 grudnia. Osoby planujące śluby lub biznesy w dniu 3 grudnia, muszą się liczyć z tym, że Księżyc i Mars odchodzą od benefików: Wenus i Jowisza. To gorzej, niż lepiej, dlatego lepiej coś rozpocząć najpóźniej około godziny 11:00.

—–

  • 10 – 16 grudnia. (cykl: sobota-piątek)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

10 grudnia (12:50) – koniunkcja Saturna ze Słońcem (konkretyzacja, osadzenie, zastopowanie, fundament)

13 grudnia (6:20) – koniunkcja Księżyca z Aldebaranem (energetyczny kopniak, inicjatywa, podjęcie rękawicy)

14 grudnia (1:06) – pełnia Księżyca w 22 stopniu Bliźniąt, najbliższy aspekt to trygon do Marsa w 26 stopniu Wodnika (dynamiczna wymiana zdań i rozliczne mądrości towarzyskie)

 

Komentarz: tydzień, w którym uściśla się sekstyl Jowisza do Saturna. Sprzyja to licznym połączeniom spraw rozwojowych i osadzaniu ich w rzeczywistości. Ponieważ Jowisz jest w znaku lubiącego Saturna (Wadze), a Saturn w znaku Jowisza (Strzelcu), istnieje wyższe prawdopodobieństwo powodzenia, chociaż – co się okaże znacznie później – obydwie planety, choć zmierzają ku sobie, nie utworzą aspektu (Jowisz zacznie się cofać, zanim dogoni Saturna!). Część horoskopów pytaniowych uwzględniających te planety może dawać korzystne odpowiedzi, albo wzajemne zrozumienie stron, ale na dopięcie spraw trzeba będzie nieraz poczekać. Sobota 10 grudnia, jest specyficzna dla ziemsko – pragmatycznych celów, ale żeby mieć lepsze rezultaty, warto zaczekać na wejście Księżyca w znak Byka, co będzie miało kilkanaście minut przed godziną 14:00.

—–

  • 17 – 23 grudnia. (cykl: sobota-piątek)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

19 grudnia (11:25) – Merkury rozpoczyna ruch wsteczny – wejście w retrogradację. Astrologowie będą Was straszyć, że padną Wam komputery, komórki, pogubią się dokumenty, a umowy o kant dupy rozbić. Słusznie, z jednym zastrzeżeniem, iż… powinni zrobić to kilka dni wcześniej. Dlaczego? Bo powolny ruch Merkurego, który dzieje się kilka dni przed retrogradacją, może być gorszy, niż sama (szybka) retrogradacja. Nie śpimy, nie śpimy ideologicznie, myślimy kreatywnie!

19 grudnia – Mars wchodzi do znaku Ryb

21 grudnia – o godzinie 11:44 rodzące się osoby zostają Koziorożcami, bo wówczas to Słońce wchodzi do tego odcinka.

22 grudnia (19:29) – koniunkcja Księżyca z Jowiszem, w bliskiej opozycji do Urana (afekty psychiczne, szczęście – ekscytacja, zmiana)

 

Komentarz: dużo się dzieje, oprócz zmiany kierunku Merkurego i zmiany znaku Marsa. Tutaj warto zwrócić uwagę, że sama retrogradacja Merkurego nie jest taka straszna, jak ją malują i bywa, że da się ją zastąpić innymi ekwiwalentami. Świadomość niektórych osób, nawet tych uczących astrologię, daje mocno w kość – ustawiając ruch Merkurego “do przodu” ignorują inne zjawiska. Nie demonizujmy więc wszystkiego, taki 22 grudnia ma na przykład wiele atutów, które można zastosować, pomimo słabości Merkurego i wygląda znacznie ciekawiej niż taki 24 stycznia 2017r., gdzie Merkury porusza się już ruchem prostym. 17 grudnia jako dzień wesel należy potraktować ze zmiennym szczęściem (kluczem będzie oczywiście dokładna godzina).

—–

  • 24 – 31 grudnia. (cykl: sobota-sobota)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

27 grudnia (22:10) – koniunkcja Księżyca z Saturnem (surowość, pracowitość, planowanie, efekt)

29 grudnia (5:45) – koniunkcja Księżyca z Merkurym; (7:53) nów Księżyca; (9:55) Uran powraca do ruchu prostego

 

Komentarz: 29 grudnia jest jednym z liderów jeśli chodzi o najciekawszy dzień z astrologicznego punktu widzenia. Nie dość, że to nów na Merkurym w Koziorożcu, to jeszcze towarzyszy mu aspekt sekstylu do Marsa w znaku Ryb. Ogólnie ostatni tydzień grudnia wygląda dziwnie harmonijnie, większość planet tworzy dobre aspekty, a największymi beneficjentami są Wenus i Jowisz, które utworzą ścisły trygon w niedzielę, o godzinie 14:22. Gdyby nie fakt domykającej się opozycji Jowisza do Urana, pomyśleć by można było, że wszystko idzie jak z płatka. Wigilia i pierwszy dzień świąt wyglądają jak “cud-miód”, ale diabeł tkwi w szczegółach. A dokładniej godzinach planowania różnych uroczystości i pomysłów.

—–

STYCZEŃ 2017

  • 1 – 6 stycznia (cykl: niedziela-piątek)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

1 stycznia (7:52) – koniunkcja Marsa z Neptunem (iluzje, fantazje, marzenia, zjednoczenie)

2 stycznia (8:58) – koniunkcja Księżyca z Wenus (miłość, emocje, przyjemności)

3 stycznia (4:55) – koniunkcja Księżyca z Neptunem; (7:35) koniunkcja Księżyca z Marsem (instynkt, agresja, emocje, działanie); około 09:00 – Wenus wchodzi do znaku Ryb

4 stycznia (ok 15:00) – Merkury w ruchu wstecznym powraca do znaku Strzelca

6 stycznia (5:14) – koniunkcja Księżyca z Uranem (nerwowość, odkrywczość, ciekawość, rozproszenie)

 

Komentarz: specyficznie zaczyna się początek roku. Nie dość, że jest to duchowo – religijno – fanatyczno – mistyczna koniunkcja planet, to przez większość roku Jowisz (jako planeta z dziedzin nieco podobnych) będzie aspektowany Uranem i Plutonem. Pomimo dziwnego wydźwięku pary Mars – Neptun, 1 stycznia ma wiele atrakcyjnych aspektów. W dalszym ciągu ciekawie prezentuje się sekstyl, który zawiera się pomiędzy położeniem aż czterech planet: Jowiszem w Wadze, Saturnem w Strzelcu, Wenus w Wodniku i Uranem w Baranie. Całe to towarzystwo zostało uruchomione jeszcze przed świętami i wszystkie opisane planety rezydują w znakach męskich. Tym niemniej, kluczowa Wenus jest separująca od całego układu już po pierwszym dniu świąt. Jowisz zaś próbując się zbliżyć do Saturna, coraz bardziej traci do niego dystans. Ostatecznie 6 lutego wejdzie w ruch wsteczny.

—–

  • 7 – 13 stycznia (cykl: sobota-piątek)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

8 stycznia (około 11:00) – Merkury powraca w ruch prosty z retrogradacji

10 stycznia popołudniu – ścisła kwadratura Słońca do Urana (zaskoczenie, zmiana, rewolucja), dwa dni później w godzinach wczesnoporannych kwadratura Słońca do Jowisza (rozmach, przepych, pewność)

12 stycznia (około 12:30) – pełnia Księżyca w 22 stopniu Raka, najbliższy aspekt kwadratury do Jowisza (rozmach, perspektywa, rodzina, bezpieczeństwo, uczucia)

12 stycznia (około 15:00) – Merkury ponownie wraca do znaku Koziorożca

12 stycznia (22:53) – koniunkcja Wenus z Neptunem (romantyzm, przeidealizowanie, komfort, rozmycie się, używki)

 

Komentarz: wszystko ustawia się teoretycznie “jak należy”. Merkury przestaje się cofać i opuszcza nieswój znak Strzelca. Słońce otrzymuje pozytywne wzmocnienia jowiszowo – uraniczne. Dzień 12 stycznia wygląda obiecująco, choć pełnia nie cieszy się estymą astrologów tradycyjnych, z uwagi na słabość Księżyca (dokładnie tak). Sobota siódmego, jako dzień po święcie Trzech Króli, wygląda nieźle jeśli chodzi o planowanie uroczystości, ale jednak odradzałbym, bo są trzy haczyki: zatrzymujący się Merkury, Pluton na Słońcu i Wenus na Węźle Zstępującym, który cieszy się gorszą, a nie lepszą sławą. Przy zastosowaniu pewnych instrukcji dzień można konstruktywnie wykorzystać, ale przed kluczowymi i ważnymi decyzjami życiowymi chyba jednak warto się powstrzymać.

—–

  • 14 – 20 stycznia (cykl: sobota-piątek)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

19 stycznia (8:26) – koniunkcja Księżyca z Jowiszem; mniej więcej pół godziny później Mars uściśla kwadraturę z Saturnem

19 stycznia – od godziny 22:23 rodzą się Wodniki, nie wcześniej ani później

 

Komentarz: jak się tydzień ładnie zaczyna, w szczególności 14 stycznia, gdzie dominuje sporo harmonijnych aspektów Księżyca do Jowisza, Saturna i Urana, tak się specyficznie kończy. Domykająca się kwadratura Marsa może być trudna, zwłaszcza dla znaków zmiennych z eksponowanymi 20 – 24 stopniem znaków. 19 stycznia przełamuje to wszystko – Słońce opuszcza Koziorożca, Mars przestaje domykać aspekt, Księżyc wchodzi na atrakcyjną koniunkcję. To zmiana mało sprzyjającego tygodnia.

—–

  • 21 – 31 stycznia (cykl: sobota-wtorek)

ZJAWISKA ASTRONOMICZNE

24 stycznia (11:37) – koniunkcja Księżyca z Saturnem (surowość, pracowitość, planowanie, efekt)

26 stycznia (00:57) – koniunkcja Księżyca z Merkurym (współbrzmienie, albo konflikt między intelektem a intuicją, Koziorożec daje przewagę praktyczności)

27 stycznia (około 19:00) – uściślenie kwadratury Wenus do Saturna (twarde warunki w relacji, rozstrzygnięcie, wyciągnięcie kart na stół, brak skrupułów, przejrzystość)

28 stycznia (około 1:00) – nów w znaku Wodnika, na ósmym stopniu

28 stycznia (około 7:00) – Mars przechodzi do znaku Barana

30 stycznia (12:16) – koniunkcja Księżyca z Neptunem (fantasmagorie, marzenia, rozpuszczenie, przekraczanie granic, używki)

31 stycznia (18:35) – koniunkcja Księżyca z Wenus (miłość, emocje, przyjemności)

 

Komentarz: dopóki Wenus przybliża się do Saturna kwadraturą, dopóty nie warto myśleć, że majątek, związek, albo umowa przebiegnie łatwo. Elekcje ślubów, terminów, firm, mogą dać produkt, na który trzeba będzie długo pracować. Zupełnie innego wymiaru może to nabrać 29 stycznia, gdy Merkury stanie w koniunkcji z Plutonem. Ogólnie więcej układów niesprzyjających niż sprzyjających. Sobota 28 stycznia, z ingresem Marsa do swojego znaku, nie przynosi takiego efektu, jaki byśmy chcieli. Już lepsza jest sobota poprzednia. Nie, druga połowa stycznia to nie jest pasmo sukcesów, w przeciwieństwie do udanej końcówki grudnia i błyskotliwych momentów widocznych dla pierwszej połowy stycznia.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 02/12/2016

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystano program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego i zdjęcie własnego autorstwa

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Triumf Trumpa i prognozy astrologiczne

Witam Państwa!

Wiktoria wyborcza Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA zaskoczyła większość osób. Większość, z wyjątkiem zwolenników tegoż polityka, nielicznych prowokatorów i buntowników dolewających oliwę do ognia, albo osób znających realia amerykańskie od kuchni. Zaskoczona jest również większość polskich i zagranicznych astrologów. Jeśli chodzi o środowisko polskie, zastosowano trzy popularne metody prezentowania swoich poglądów: nie wypowiadać się na temat wyborów prezydenckich USA wcale (niestety, całkiem spora grupa astrologów), wypowiadać się w sposób niejednoznaczny (“tak, ale…”; źródła wypowiedzi: [1], [2], [3], [4]), albo skłaniać się raczej w stronę zwycięstwa Hillary Clinton (mniejszy odsetek, niż w przypadku ocen “remisujących” i zachowawczych). Zaledwie dwie osoby, Robert Antoniak [TUTAJ] i Andrzej Opejda [link TUTAJ], wyrazili opinię jednoznaczną, przy czym główna różnica polegała na tym, że pierwsza z prognoz pojawiła się w lutym 2016r., a druga ledwo kilka dni przed wyborami, co naturalnie czyni pierwszą uwagę wartościowszą.

Mi nie pozostaje nic innego, jak pogratulować celnej prognozy i oczekiwać dalszych opinii. Podobny deficyt wszelakich prognoz ezoterycznych powstaje, jeśli chodzi o stosunek do Brexitu, ostatnich prognoz parlamentarnych i prezydenckich, itd. Taki stosunek do prezentowania swojej wiedzy w praktyce martwi, ponieważ – w przeciwieństwie do zagranicznych trendów – większość “polskiego establishmentu prognostycznego” (ładne słowa?) może zostać nieopatrznie oskarżona o nadmierną zachowawczość, brak konfrontacji z rzeczywistością, albo niechęć do ponoszenia porażek. W jakimś miejscu napisałem, że nie zamierzam poprzestać na ciągłym udoskonalaniu swoich narzędzi poznawczych, nawet jeśli miałoby się to wiązać z wystawieniem się na pośmiewisko, albo ostracyzm. Jednocześnie nie zgadzam się z opiniami, że “trzeba się znać na polityce, aby robić prognozy polityczne”. Drodzy, czy astrologowie są specjalistami ds. stawiania domów (elekcje budowy domów), ds. seksu (horoskopy partnerskie), ds. ogrodnictwa czy kulinariów (astrologia księżycowa), albo ds. macierzyństwa (astrologia pytaniowa o dziecko)? Nie są, a ja nie widzę szczególnej różnicy w pytaniach typu: “kto wygra wybory?” lub “czy X jest w ciąży?“. To nadal ten sam stopień irracjonalności.

Oczywiście miło by było spojrzeć na zjawisko prognoz politycznych od innej strony, wydaje się jednak, że większość tego typu recenzentów mogłaby również doświadczyć dyskomfortu, z powodu wcześniej … nietrafionych propozycji, w szczególności zaś osoby straszące wojnami, które faktycznie nie doszły do skutku.

*

UWAGI KRYTYCZNE NA TEMAT POLITYCZNEGO PROGNOZOWANIA

Samo zjawisko polegające na zwycięstwie Donalda Trumpa nasunęło mi kilka bardzo poważnych wniosków, z którymi chciałbym się natychmiastowo podzielić. Dodam, że wiele z nich nie jest wyłącznie mojego autorstwa – część tych uwag jest kwintesencją rozmów, albo luźnej wymiany zdań z osobami zainteresowanymi, więc część poniższych opinii nie pochodzi tylko i wyłącznie ode mnie. Oto wnioski:

  1. Złym zwyczajem jest prognozowanie w sytuacjach, w których jest się nieobiektywnym wobec dwóch stron sporu. Ten typ błędu pojawia się w rzeczywistościach: politycznej (gdy komuś dopingujemy), sportowej, albo sądowej (jeśli jedną ze stron jest osoba nam bliska). W istocie zdarzyć się może, że “wynajdziemy” takie tranzyty, które pomogą naszym faworytom wygrać, albo będziemy usilnie szukać “astrologicznych wad”, które pogrążą strony, których nie lubimy. To miało miejsce u wielu prognostów i zadziałało częściowo na zasadzie “samosprawdzającej się przepowiedni”.
  2. Fatalnym obyczajem jest również życzeniowe podchodzenie do rzeczywistości. Wiele osób rościło sobie powstanie Nowego Wspaniałego Świata, związanego z Erą Wodnika. Była pierwsza kobieta władzy w Niemczech – kanclerz Angela Merkel, później wygrał pierwszy nie-biały prezydent USA. To tworzyło kolejne obietnice: miał być większy liberalizm obyczajowy, zielone światło dla LGBT, marihuany, odnowa religijna w stylu New Age, medycyna alternatywna, alterglobalizm, itd. Naturalną konsekwencją tych przemian miała być pierwsza kobieta prezydent USA. Nie! Nie myślmy życzeniowo! Nasze “chciejstwo” nie przybliży nas do oczekiwanego rezultatu prognostycznego, tylko zaburzy nasz tok rozumowania. Proszę popatrzeć, jak wielu astrologów podchodzi do horoskopów ślubów, albo niektórych kosmogramów osobistych pod tym kątem. Tam się znajdują liczne “chciejstwa”, każde wesele niesie w sobie masę zalet, a każdy człowiek jest wielką mapą potencjałów. Nie! Niestety tak nie jest, musimy się zmierzyć z licznymi przeszkodami i bólami w życiu, a obowiązkiem szanującego się astrologa jest je wyłowić i ostrożnie z nimi postępować.
  3. Niezbyt dobrym zwyczajem jest także … racjonalne (!) podejście do rzeczywistości. Paradoksalnie, przykład Donalda Trumpa, jak i wiele innych wskazuje na to, że to, co nie mieściło się w naszej głowie, w naszym rozumieniu świata, jest w stanie kompletnie nas zaskoczyć z perspektywy czasu. Samemu mi się zdarzyło przecież (jak i znajomym “po fachu”), że mówili rzeczy “nie mieszczące się w głowie” (słynny tekst Adama Michnika, że aby Bronisław Komorowski nie został prezydentem, musiałby po pijaku przejechać ciężarną zakonnicę na pasach). Ludzie zdawali egzaminy, których mieli nie zdać, nie robili transakcji, która już dochodziła do skutku, albo kończyli “doskonałe” związki. Jeśli więc astrolog – ezoteryk – tarocista nazbyt silnie posiłkuje się w swoich konkluzjach racjonalnością, albo “podpowiedzią” w postaci doświadczenia (rynkowego, historycznego, psychologicznego, itd.), to tym gorzej dla niego! Jest to swoisty paradoks, ale jeśli zajmujemy się profesją z gruntu rzeczy irracjonalną, to podczas wyborów między racjonalnością i irracjonalnością, musimy pozostać konwekwentni i postawić na większą przewagę irracjonalności. Tego wymaga odwaga i jeśli chcemy być wewnętrznie uczciwi wobec siebie, nie możemy się bać tej irracjonalności używać.
  4. Inną sprawą jest rozważanie na temat “wpływów indywidualnych” i “wpływów masowych”. Włodzimierz Zylbertal, w wypowiedziach prywatnych, na wykładach i – prawdopodobnie – na swoich stronach, zaskoczył złotą myślą, że większość prognoz i charakterystyk astrologicznych to de facto zjawisko akcji – reakcji na nasze wewnętrzne przeżycia. Nie zamierzam w żaden sposób usprawiedliwiać swojej prognostycznej porażki, ale tego typu myśl daje pola do dalszych analiz. Być może astrologia polityczna wymyka się kanonom wróżebnym? Być może to nie jest w ogóle dziedzina, w której można się wykazać? Nie załamywałbym dłoni, ale skłonny jestem uznać, że w obecnym kształcie astrologia jest w stanie jedynie wskazać na typ nastrojów tłumów (czyli wyborców) i ewentualnie wskazywać na kierunek zachowań (przeżyć masowych), jak i zachowania struktur (państwa, narzędzi władzy, służb), na te zachowania. W tym sensie astrologia byłaby w stanie ukazać pewne meandry psychologiczne, ale byłaby bezużyteczna, jeśli chodzi o prognozowanie kto wygra w wyborach. Chyba, że istniałby świetnie wykształcony politycznie astrolog, który by doskonale wiązał atrybuty masowych oczekiwań (czytaj: czego chcą wyborcy) do wyborczych obietnic i charakteru określonego profilu polityka (czytaj: jak jego osobowość współgra z oczekiwaniami wyborców).
  5. Czynnikiem dodatkowym, ale ważnym, są naturalnie nadmierne emocje. Wiele prognoz, w których pojawiają się emocje, zostaje spalonych na wstępie. Czyni to sytuację trudną, bo tzw. doradca musi w jakimś sensie być empatycznym, ale jednocześnie posiadać chłodną głowę, by wydać chłodny osąd. Niestety, brzmi to okrutnie i nieludzko, ale nadmierna obecność emocji i silny emocjonalny stosunek do omawianej sprawy sprawia, że nie jesteśmy w stanie zdystansować się do czegoś, co chcemy zbadać i opisać. Być może skłania to do refleksji, że najlepszymi prognostami byliby psychopaci pokroju Hannibala Lectera, chociaż z drugiej strony taki Anders Breivik okazał się być “profetą”. W tym znaczeniu, że w masach zalewającego nas świata imigrantów odnalazł klucz do wyborczych zwycięstw, kolejno w Polsce, Wielkiej – jeszcze – Brytanii i USA. W trzech okolicznościach piórkiem u wagi stała się niechęć do społeczeństwa otwartego i wielokulturowego, a jednocześnie sympatia wobec społeczeństwa bardziej jednorodnego i nieco wyizolowanego.

*

statua_obrocona

ZAGRANICZNY KRAJOBRAZ PO BITWIE

Po porażce Hillary Clinton rozmawiałem już z kilkoma osobami. Część osób dała mi cenne informacje, opinie, część próbowała mnie pocieszać, mówiąc, że “astrologia polityczna i astrologia urodzeniowa to dwie różne rzeczywistości”. Dziękuję im za te słowa wsparcia. Przy okazji Kuba podesłał mi bardzo ciekawą statystykę dotyczącą zagranicznych prognoz dotyczących ostatnich wyborów. Jak to wyglądało?

[LINK do forum TUTAJ]

  1. Do lipca 2016 roku odważyło się postawić prognozę 47 osób, z czego 72% stawiało na zwycięstwo Clinton. Wśród nich bardzo dobrzy astrologowie, wykształceni na najlepszych kursach, albo takowych udzielający. Wśród nich m.in. Bernadette Brady, Nina Gryphon, Isaac Starkman, czy Paul Saunders.
  2. Intrygujące, że istnieje korelacja prognostów lepiej trafiających do prognostów trafiających gorzej. Na czym ona polega? Otóż spośród 22 astrologów amerykańskich aż 18 (!!) błędnie typowało zwycięzcę, podczas gdy u pozostałych 25 osób stosunek oscylował bliżej remisu (14-11 dla Clinton). Wniosek? Patrz punkt 1. i punkt 3., które wcześniej napisałem, czyli w skrócie: możliwa nieobiektywność w sporze (zaangażowanie polityczne, charakterystyczne dla obywatela państwa, w którym odbywa się głosowanie) i silniejsze kierowanie się racjonalnością, podczas gdy prognoza nie powinna cechować się zbyt silnym wpływem czynników zewnętrznych, polegających na “kalkulowaniu”.

Na wspomnianym forum Skyscript znajduję jeszcze uwagi typu (w luźnym i swobodnym przeze mnie tłumaczeniu):

  • część astrologów bało się pisać, że Trump wygra (!), ponieważ bało się być posądzonym o sympatię dla osoby powszechnie nienawidzonej; czy nie przypomina to dokładnie casusu Kaczyńskiego – PiSu i Dudy w Polsce, swego czasu, gdy większość osób obstawiało zwycięstwo Bronisława Komorowskiego?
  • oskarżenia (jak się okazuje – słuszne), wobec wielu astrologów i prognostów, o brak bezstronności i nadmierne zaangażowanie polityczne
  • po odniesionej porażce prognostycznej (czytaj: porażka Trumpa, porażka Dudy, itd), część astrologów natychmiast próbuje odwrócić uwagę, czyniąc komentarze typu “ale Clinton miała więcej głosów”, “ale Duda był faworytem przed drugą turą”, “ale nie znaliśmy godziny Dudy, lub Clinton”, etc.
  • pojawia się też sugestia, że spora część astrologów, która chciała zwycięstwa Trumpa, przy okazji… prognozowała zwycięstwo Trumpa (czytaj: celna prognoza wynikała z tytułu subiektywnego dopingowania osoby Trumpa, czyli w ostateczności nie umiejętności, ale przypadek sprawił, że udało im się celnie trafić)

*

PODSUMOWANIA I ETOS PROGNOSTY

Od kilku lat moje teksty są pełne prowokacji i zachęty do podejmowania rękawic, jeśli chodzi o wszelakie tematy dotyczące astrologii. Być może część osób traktuje to jako złośliwości, albo przytyki, ale zawsze wychodziłem z zasady, że:

  • astrolog powinien odważnie i jednoznacznie stawiać tezy, bez względu na ich rezultat; strach przed porażką prognostyczną jest zarazem lękiem, który wiąże się z “utratą reputacji”, a co za tym idzie “utratą klientów”
  • astrolog, który przyznaje się do swoich prognostycznych porażek, uczy się na błędach; astrolog, który przemilcza swoje nietrafione prognozy, wstydzi się swoich słów, albo traktuje swoich czytelników niepoważnie, albo liczy na krótką pamięć swoich czytelników
  • astrolog, który boi się “utraty reputacji” wskazuje, że nie odnosi sukcesów w pracy z horoskopami, albo z osobami, z którymi rozmawia; wiem doskonale, że część “stale powracających osób” nie zrezygnuje z moich usług, rozmów, lub prognoz, z tytułu złego postawienia na Clinton, tudzież non-Brexit (sytuacja “w toku”)
  • astrolog nie może szantażować, ani pozyskiwać ludzi poprzez silne oddziaływanie na ich emocje, z tego tytułu nie zamierzam już “straszyć Trumpem”, chociaż wiem, jaką sympatię otoczenia dzięki tego typu konstrukcjom bym zyskał; podobna rzecz tyczy się Kaczyńskiego i in. osób sceny politycznej

*

WĄTKI ASTROLOGICZNE I POLITYCZNE

Trump

We wcześniej opisywanym horoskopie Donalda Trumpa (podgląd obrazka wyżej) dostrzegalne jest podobieństwo, oddające honory gwieździe Regulus. Gwiazda ta czyniła opiekuńczy patronat nad Lechem Wałęsą (ASC), czy Jarosławem Kaczyńskim (Saturn). Wydawać by się mogło, że progresywne Słońce przechodzące przez nią będzie synonimem upadku, a nie sukcesu, zważywszy, że bardzo często Mars wskazuje, na typ porażki albo możliwego zagrożenia (tutaj Mars we Lwie = ekscesy seksualne, które napędziły kandydatowi republikanów stracha). Tym razem królewskość gwiazdy przeważyła i spełniła się pozytywna twarz Regulusa, a nie negatywna (czyli: pycha kroczy przed upadkiem).

Błędem było niedocenienie wpływu Jowisza, który do października tworzył dyrekcję (dokładniej trygon) do Marsa. Należało iść śladem Baracka Obamy, gdzie w poprzednim artykule (link TUTAJ) zaznaczyłem, że aspekty Urana i Księżyca wyniosły go w górę.

Jarosław Gronert na swoim wykładzie podczas konferencji Polskiego Towarzystwa Astrologicznego wspomniał o korelacji horoskopu Clinton z “rybowatą tożsamością USA” (m.in. progresywne Słońce kosmogramu i Neptun czynią ze sobą aspekty). Uwaga okazała się o tyle słuszna, ale zauważyłem, że Księżyc obecnego solariusza Trumpa idealnie stoi na jego Neptunie urodzeniowym. Sam Neptun uściślił aspekt do urodzeniowego Merkurego, który trzy miesiące wcześniej został rozhuśtany kwadraturą od Jowisza. Również progresywny (ale separujący) Mars jest jeszcze stosunkowo blisko urodzeniowego Neptuna Trumpa. Kto jednak na podstawie tych akurat przesłanek typował osobę Trumpa do objęcia prezydentury USA?

Warto też nadmienić, że sam kandydat posiada kwadraturę Merkurego do Neptuna. To charakterystyczne dla wielu typów narracji astrologicznych, w których jedną jest brak przywiązania do stałej, określonej i surowej rzeczywistości (aspekt Merkury/Saturn), charakterystycznej dla pióra Tomasza Beksińskiego (koniunkcja), albo kilku osób, którymi horoskopami urodzeniowymi dysponuję. Ten aspekt predysponuje do tworzenia “żartów” i fałszowania rzeczywistości dla wielu celów: wyborczych, sprzedażowych, interpresonalnych. Nie dziwi więc typ uwodzenia wyborców, polegający na dawaniu obietnic (np budowy muru z Meksykiem), które nie będą miały przełożenia w rzeczywistości. Już dzień po wyborach chińska dyplomacja pytała zwycięzcę, czy on tak tylko “żartował dla celów kampanijnych”, czy mówił “na serio” w pewnych sprawach.

W pewnym sensie istotną kwestią jest, żeby nie traktować rzeczywistości politycznej 100% serio. Historia wskazuje, że wiele osób, które wydawały się być doskonałym materiałem na dyktatora, niekoniecznie tak kończyła. Paradoksalnie, nikt też serio nie podchodził do tych, którzy dyktatorami zostawali, a część establishmentu politycznego ponosi wielką odpowiedzialność za “dokarmianie” przyszłych tyranów, czego przykładem są konferencje w Monachium (uznanie pretensji Hitlera), albo konferencje z “wielkim sojusznikiem” Stalinem, które na dziesięciolecia stanowiły glejt dla okrucieństw systemu komunistycznego. Tworzenie astrologicznych epopei dotyczących przyszłych tyranów mija się zatem z celem, zważywszy, że najwybitniejsi spece od tematu (czytaj: inni politycy) bardzo grubo na tego typu prognozach się przejechali.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 10/11/2016

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystano program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

adres grafiki: https://morguefile.com/search/morguefile/1/usa/pop

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Tranzyty planet i pragnienia astrologa

Witam Państwa!

Tekst mój jest przewrotny, ale staram się, by od czasu do czasu moje przemyślenia prowokowały do myślenia, a nie przynosiły gotowców interpretacyjnych, nadających się do odgrzania w mikrofalówce. Tranzyty planet są bardzo wdzięcznym tematem, który rodzi masy astrologicznych Sherlocków Holmesów, detektywów dopasowujących znaczenia do znaczeń. Bardzo często się zdarza, że astrolog wpada na wiele natchnionych, skróconych pomysłów interpretacyjnych, żeby “wyszło na jego”, aby następnie napisać np. jakiś fajny artykuł. No, przecież należałoby błysnąć tekstem, coś “przewidzieć”, walnąć “prosty dowód działania astrologii” otoczeniu. Weźmy sobie, do wyboru, do koloru, takie sytuacje “planety pasującej do teorii”:

  1. Pani Jadzia zachorowała, bo jej Saturn wszedł do domu szóstego.
  2. Pan Zbyszek został szefem firmy, bo mu Jowisz “chodzi” po Medium Coeli (MC).
  3. Curuś wzięła ślub, bo jej Neptun przez descendent przeszedł właśnie.
  4. Pan Marian dostał cegłówką w łeb, przechodząc koło murów swojej starej uczelni, bo Mars tranzytował przez jego dziewiąty dom.
  5. Andzia zaszła w ciążę, bo był Uran na Księżycu w domu piątym.
  6. Stefan zajął się tarotem, bo mu Neptun stanął na dziewiątym wierzchołku (co dowodzi przewagi systemu domów Kocha nad Placidusem, albo i vice versa).

Tego typu interpretacje wskazują na kilka ciekawych wniosków, które nasuwają się błyskawicznie, od razu. W tym dwa kluczowe:

a) Formułujący je astrolog pokazuje, że używa tylko jednej (!) techniki astrologicznej na dowód potwierdzenia swoich tez (prognoz). Nie obchodzą go jakieś tam bzdurne nałożenia w postaci solariuszy, lunariuszy, progresji, dyrekcji, władców troistości znaku, czy profekcji. “Ludzie kochani, dajcie mi święty spokój, nie czepiajcie się, JEDNA TECHNIKA Wam nie wystarczy?” – patrzy na nas z wyrzutami, jakbyśmy chcieli go udusić, niczym wykwalifikowana hydra lernejska. “Nie komplikujcie świata, a tak w ogóle zaćmienia w astrologii to jakieś zabobony! Teraz stosuje się afirmacje na pełni Księżyca i rysuje mapy marzeń, a nie jakieś tam “zaćmienia”. Cóż, zostawiamy go z tą jego jedyną techniką, astrologia to nie jest jakaś kamasutra, nie bądźmy perwersyjni w nadużywaniu technik.

b) Pół biedy jeśli chodzi o kalambury i łamigłówki, techniki i statystyki. Tak naprawdę istnieje coś gorszego. Formułujący hipotezy Buch Trach Bęc (tranzyt->wydarzenie) astrolog zakłada, że życie zmierza od przystanku do przystanku, albo inaczej: od wydarzenia, do wydarzenia, czyniąc z człowieka bezwładną kulę kręgielną, która nie posiada swojego wewnętrznego świata. Wulgarniej: dla interpretatora nie istnieje świat przemyśleń, długofalowych działań, wieloletnich zamierzeń, planów, oczekiwań, zawieszeń.  A nawet jeśli, to … jakie to ma znaczenie dla praktykowania astrologii? Ludzka rzeczywistość jest wg. takiego badacza de facto zredukowana do reagowania na konkretne wydarzenia.

Weźmy sobie przykładowo fikcyjny życiorys jakiegoś Pana Eu.Geniusza, którego historię życia podzielilibyśmy na kilka odcinków:

  • urodził się i … żył sobie spokojnie, aż wtem! …
  • … złamał sobie rękę na tranzycie Urana, zagoiła się i … znów żył spokojnie, aż tu nagle…
  • … poznał dziewczynę, zakochał się, na Jowiszu w domu piątym, było miło, spokojnie, aż… trrrach…
  • … wpadli, pojawiło się dziecko… i wtem! …
  • … trzeba było ślubu, minęło parę lat i … nagle i sensacyjnie… gdy nadszedł surowy Saturn…
  • … pieniędzy zabrakło, Pan Eu Geniusz pomógł “na Jowiszu” znaleźć zatrudnienie swojej żonie i znów było miło, Zygmuntów i Mieszków było po pachy, aż…
  • … trrrach! pojawiła się kontrola (“wina tego okropnego Plutona”), żonę zwolnili, kredyt był na tyle wielki, że musieli sprzedać mieszkanie…
  • … i tak dalej i tak dalej…

W tej fikcyjnej narracji chciałem tylko uświadomić, że prawie każda interpretacja astrologiczna zakłada niezwykle wielką ilość BIAŁYCH PLAM. Inaczej – wygląda to mniej więcej na to, jakby przez 95% życia “nic się nie działo”, a przez 5% życia następowały jakieś przebudzenia do życia, dziwne okoliczności, dramatyczne zwroty akcji, itd. Wszystko dobrze, ale … większość osób powinna zdawać sobie sprawę, że pewne zdarzenia z przyszłości nie dzieją się dlatego, że “jest tranzyt”, tylko dlatego, że “już coś kiedyś”, w przeszłości, dawnej, zostało zasiane, zainspirowane, przygotowane, albo zmienione. I to, właśnie ten kompletnie NIEWIDZIALNY ZEWNĘTRZNIE, ale TOCZĄCY SIĘ W ŚRODKU proces, w postaci głębokich myśli, stylu życia, przekształceń, próby większego wglądu, bólu, rozczarowania, lenistwa, czy pragnienia zmiany kierunku spowodował mniej więcej EFEKT WYDARZENIA, albo PODSUMOWANIA. Z tej perspektywy, sześć życiowych, z pozoru przypadkowych zdarzeń nagle przestaje być takim Trachem, Bumem i Bęcem tranzytowym. Staje się raczej konsekwencją wypracowania wielomiesięcznych, albo wieloletnich “praktyk”, obserwowalnych często w tranzytach. Rzeczywistość interpretatora staje się nieco bardziej złożona i nagle to, co postrzegaliśmy wcześniej jako Bum, okazało się bardziej skomplikowanym procesem, którego nie nauczą w książkach do astrologii:

  1. Pani Jadzia nie zachorowała z tego tytułu, że Saturn wszedł do domu szóstego. Ona to uczyniła, ponieważ, załóżmy, podczas tranzytów Plutona, trwających przez trzy lata zaharowywała się na śmierć, nadużywając na progresji Marsa przez Urana swoich sił witalnych.
  2. Pan Zbyszek nie został szefem firmy, bo mu Jowisz przez MC przeszedł. On nim został, bo pół roku wcześniej dostał cynk od przyjaciela (co było widoczne we wcześniejszych miesiącach), że powinien wystartować na nowy konkurs, który zostanie rozpisany za trzy miesiące i przez ten okres czasu poczynił poważne przygotowania.
  3. Curuś nie wzięła ślubu z przypadku, tylko tak się złożyło, że jej Uran zrobił dwa lata temu aspekt do Marsa i na tym aspekcie zdecydowała się pójść na randkę z Kazimierzem, chociaż wiele lat wcześniej na pewno by się na to nie zdecydowała, bo grzeczne i nieśmiałe dziewczę wolało spędzać z matką czas, oglądając tureckie seriale. Jej matka marzyła całe życie o wielkiej miłości, a gdy nie za bardzo jej wyszło, postanowiła jej poszukać w … telewizorze, zaszczepiając swoją pasję swojej małej kopii.
  4. Pan Marian nie dostał cegłówką w głowę z powodu przejścia Marsa, ale z powodu swojej nieuwagi, bo nie przeczytał tabliczki “uwaga roboty budowlane”. Akurat w tych dniach miał tranzytującego Marsa w opozycji do Księżyca, czemu towarzyszył pośpiech i roztargnienie, a kilka dni wcześniej przypalił na patelni kotleta sojowego.
  5. Andzia zaszła w ciążę, ponieważ po trzech latach stabilnego związku rozstała się z partnerem, który dbał o zabezpieczenie, w przeciwieństwie do nowego, który “szedł na żywioł”. Tak dziwnie się złożyło, że w solariuszu na trwający rok Księżyc znajdował się na Punkcie Dzieci, a Jowisz robił trygon do Marsa.
  6. Stefan zajął się tarotem, nie dlatego, że Neptun mu wszedł do domu dziewiątego, ale dlatego, że ponad dwa lata temu miał silne aspekty Urana i od tego czasu zaczął zajmować się parapsychologią…

Co ciekawsze, większość ww. wydarzeń mogła być bardziej uprawomocniona konstrukcją HOROSKOPU URODZENIOWEGO. On przecież wzmacnia, lub szczególnie predystynuje możliwości do zaistnienia rzeczy odległych w czasie. Co za tym stoi, musimy się nad nim pochylić i ponownie dokonać rewizji:

  1. Pani Jadzia miała silnego Saturna i Marsa, a słaby Księżyc i Wenus, przez co jadła podłe żarcie i w ogóle nigdy nie narzekała na swój los. Kanapek nie jadała już w szkole, wolała w tym czasie grać w gumę.
  2. Pan Zbyszek miał Wenus w domu jedenastym w trygonie do Księżyca w domu ósmym, a do tego Słońce w sekstylu do Saturna w domu dziesiątym. Ludzie lubili go i pomogli mu, żeby kiedyś tam, “w przyszłości”, został szefem. Poza tym pan Zbyszek od maleńkości miał dryg do zarządzania, już w podstawówce nosił dziennik do pokoju nauczycielskiego i kredę na przerwach.
  3. Curuś wzięła ślub, ponieważ miała silnie zaznaczoną wodę i Wenus w horoskopie, co powodowało, że ceremonie ślubne robiły na niej wielkie wrażenie. Do tego stopnia, że postanowiła “przyspieszyć” ten fakt, żeby tylko założyć tą sukienkę i usłyszeć Mendelsona.
  4. Panu Marianowi zawsze towarzyszyła koniunkcja Urana z Księżycem, z tego powodu stracił w młodości jedynkę na przedzie, obciął sobie paznokcia kosiarką i wywrócił się, tłukąc sobie żebra.  Ojciec Pana Mariana też był niespokojny, dlatego zmarł na zawał w wieku pięćdziesięciu jeden lat.
  5. Andzia miała stellum w znaku ognistym połączone z aktywnym Marsem, co zwiastowało skłonności do podejmowania ryzyka, również w “tych” sprawach. Na podwórku zawsze wolała bawić się z chłopakami.
  6. Stefan miał urodzeniowego Urana na ascendencie i Neptuna w połączeniu z Księżycem i zawsze zdawało mu się, że “jest inny niż wszyscy”. Od dziecka lubił czytać powieści Lema…, co miał robić, skoro rodzice się nim nie zajmowali, a on sam nie lubił wychodzić na podwórko?

*

Wiele wydarzeń nie dzieje się “ot tak”, bo w danym miesiącu planeta przechodzi przez jakiś określony punkt. Bywa, że przejście czy określona manifestacja energii odbywa się W ŚRODKU, gdy dookoła NIC NIE WIDAĆ! Z tego tytułu pojawiają się bardzo częste uwagi na forach w stylu:

  • Jowisz mi przeszedł przez descendent, miał być chłop, a ich nie ma!!
  • Jowisz mi idzie przez górę horoskopu, a nie chcą mnie awansować w robocie!!
  • Saturn idzie przez siódmy dom, myślałam, że on się ożeni, a ten nie chce
  • Pluton robi trygon do Wenus, myślałem, że dostanę podwyżkę, a tu… nic?!

Oczywiście księga skarg, zażaleń i całej reszty idzie w stronę wszystkich przejść i aspektowań Jowisza, gdyż on jawi się jako wieczny Św. Mikołaj gwiazdozbiorów. Słusznie, ale patrzmy nawet z logicznego punktu widzenia, co nie powinno być specjalnie wymagające:

a) Jowisz cyklicznie osiąga dane miejsca co 12 lat, czy to oznacza, że co 12 lat będzie następować ta sama manifestacja jego siły i będzie on systematycznie podsuwał awanse, gdy będzie następować przejście przez MC, a każda miłostka będzie związana z jego przejściem przez Marsa, czy Wenus?

b) Czy tranzyt Jowisza każdemu da “tyle samo”? Nie! Przecież warto przyjrzeć się znaczeniu Jowisza urodzeniowego, jaki on jest i co on w horoskopie “robi”. Zasadniczą kwestią jest tzw. “obietnica urodzeniowa”, czyli to, czego od Jowisza możemy w horoskopie urodzeniowym oczekiwać. Nie łudźmy się, że każde przejście Jowisza przez dany obszar, wyzwala ten sam typ energii. Że przejście przez MC utworzy zastępy kierowników, a descendentalny ruch spowoduje wysyp nowych małżeństw. Owszem – prawdopodobieństwo zdarzenia może się wznieść, ale przecież nie jest koniecznością!

No, ale nic tak nie cieszy jak PRAKTYKA. Poniżej jeden, bardzo ciekawy horoskop. W sumie, stosunkowo słabo eksploatowany. Może dlatego, że… trudny do wytłumaczenia, wyjaśnienia?

*

HOROSKOP BARACKA OBAMY (źródło: Astrodatabank)

barak_obama

Popatrzmy. Horoskop Baracka Obamy wydaje się “nietypowy”. Dziwaczny wręcz, z uwagi na to, że nic kluczowego nie znajduje się w domu dziesiątym (Saturn Clintona, Merkury i Słońce Busha seniora, Pluton Nixona) albo chociaż pierwszym (Merkury+Wenus+Pluton młodego Busha, Mars + Neptun/Wenus i Jowisz Clintona), o efektownych koniunkcjach (np Merkury-Jowisz-Mars Nixona, czy Księżyc-Jowisz młodego Busha) nie wspominając. Czy to ma być przywódca? Niespecjalnie to wygląda, czyż nie? Ciężko napisać tekst o “przywództwie” takiego polityka. Wydaje się, że jedyną siłą sprawczą jest tutaj Uran, chociaż koneserzy mogliby podnieść rolę “szczegółów”, czyli antiscion Jowisza odbijającego się równo na MC, albo niedocenianego Punktu Ducha (“nad-Słońce”, jakby to powiedział John Frawley), będącego na Antaresie w domu dziesiątym, w trygonie do silnego Słońca. Jednak tego typu wisienki na torcie to wciąż mało. Gdzież się on, do cholery, przywódca, schował?

Spójrzmy jeszcze raz na tego Urana. Faktycznie, był to element zaskoczenia, co nawet wypomniał mu jego kontrkandydat na prezydenta, John McCain (wypowiedź Obamy: „będą próbowali was przestraszyć moją osobą”, mówiąc m.in., że „ma takie zabawne nazwisko i nie wyglądam tak, jak ci wszyscy inni prezydenci na banknotach dolarowych”, źródło: Wikipedia).

To zainwestujmy w tego Urana, dorzucając mu do towarzystwa Księżyc. Ostatecznie są to planety najbliżej położone osi głównych, ponadto tak dziwnie się złożyło, że w znaku Księżyca znajdujemy beneficzną Wenus (także w domu swej radości), a w Wodniku znajdujemy beneficznego Jowisza, z udziałem Wodnika na Ascendencie, o ile uznajemy, że Wodnik jednak ma więcej niż mniej z Uranem wspólnego.

No i próbuję uchwycić “moment zaskoczenia” Obamy i … MAM. W prawyborach do Senatu w marcu 2004 roku Obama wygrywa i staje się nieoczekiwanie wschodzącą gwiazdą, aby w czerwcu wycofał się jego kontrkandydat republikański. W listopadzie 2004 Obama wygrywa wielką przewagą głosów, uzyskując aż 70% głosów, zostaje senatorem. Efektem tego jest błyskotliwa kariera i zapowiedzi startu w wyborach prezydenckich, które równie błyskotliwie zostały urządzone i wygrane.

Co się dzieje w marcu i listopadzie 2004?

a) mamy “zwykły” uściślony tranzyt URANA DO KSIĘŻYCA (kwadraturę; ja tego sobie nie wymyśliłem…)

b) w okolicach lutego – marca 2004 Księżyc krąży obok ciekawej koniunkcji Punkt Ducha + Antares (a jednak “miało to sens”!)

c) ten sam progresywny Księżyc tworzy harmonijny, równy sekstyl do ASC (godzina Obamy jest wyjęta jak spod igły, z dokładnością co do minuty!)

d) dyrekcyjne Słońce uściśla aspekt trygonu do Saturna; dwa sygnifikatory są umiejscowione w “złych” miejscach, ale rządzą pierwszym i siódmym domem; na pewno ten typ aspektowania jest lepszy niż gorszy i częściej zapowiada lepsze, niż gorsze czasy

Nieźle, czyż nie? Barack Obama czerpie prawdopodobnie siłę z Księżyca (tożsamość, wrażliwość, całkiem sprawna otoczka medialna i ochrona życia prywatnego) i Urana (“zaskoczenie”, pokonanie uprzedzeń rasowych, itd). Zjednoczenie tych sił uruchomiło silne procesy, których miejsce ma prawdopodobnie – taka moja hipoteza – w roku 2004. Być może istnieje kilkadziesiąt innych, wcześniejszych przesłanek, które zapoczątkowały te przemiany, ale to wymagałoby przeczytania przeze mnie całej biografii Obamy. Naiwnością byłoby jednak szukanie sukcesów Obamy poprzez szukanie “na siłę” tranzytów Jowisza, lub Saturna. Czy przejście Jowisza w listopadzie 2006 przyniosło coś szczególnego? Niekoniecznie, ale zabawnym nałożeniem jest fakt, że w tych miesiącach Saturn znajdował się na Uranie, a Pluton tworzył do niego trygon. Nie wiemy, co się działo, nie spałem w pokojach Obamy, ale trzy miesiące później ogłosił swoją kandydaturę na prezydenta. Być może wpływ Saturna/Plutona, jako modelu “skupienia władzy” wokół elementu zaskoczenia (Uran), zrobił swoje? Może wtedy przyszły prezydent USA podjął swoje kluczowe decyzje, by trzy miesiące później wystartować? Tak czy owak, ponownie w solariuszu 2006 Księżyc i Uran krzyżują się w kwadraturze wzajemnej.

Co wydarzyło się, gdy Obama wygrał pierwszą prezydenturę (co miało miejsce 4 listopada 2008 r.)? Ja osobiście dostrzegam takie perspektywy jak:

a) wejście progresywnego Księżyca na ASC (jeszcze brakują dwa stopnie, ale to już “tuż tuż”)

b) złączenie progresywnych Marsa i Merkurego, co bardzo się przydaje w bitwach i debatach (nie muszę dodawać, że Merkury tego horoskopu w jakiś sposób Księżycem zarządza)

c) wejście dyrekcyjnej Wenus na DSC, co na pewno pomaga w kontaktach z ludźmi i daje szeroko pojmowane korzyści (czy w dalszym ciągu warto ignorować progresje/dyrekcje – oto jest pytanie!)

Czy Jowisz, Saturn, albo inne planety “COŚ” robiły? Owszem, ale ich efekt prawdopodobnie dział się… na innych etapach kariery Obamy. W tym znaczeniu, że były to rzeczy niewidoczne, niekoniecznie mające związek z awansem, z podwyżką, albo większą radością. Obama nie wygrał podczas tranzytów Jowisza w totolotka. Przejścia planet nie powodowały efektu Bum Trach Bęc. Podobnie z horoskopami wielu osób – tranzyty planet przez kluczowe punkty, albo ich zaznaczenia w innych prognozach, aniżeli tranzyty, mogą wskazywać na długodystansowe cele, plany, podejście, zmianę perspektyw, albo inne okoliczności. Dlatego uważam i uznaję, że samo patrzenie na tranzyt danej planety i wymaganie od niej, że WYCZARUJE NOWĄ RZECZYWISTOŚĆ jest nadmiernym uproszczeniem i redukcjonizmem. Oczywiście samo zjawisko braku Bum Trach Bęc jest niekorzystne dla astrologa, ponieważ część osób traktuje jego profesję jak piekarnię, lub kiosk ruchu. Dlaczego prognozy się nie sprawdzają? Choćby z tego tytułu, że część osób oczekuje efektu tylko i wyłącznie dziejącego się na płaszczyźnie zewnętrznej. To nic, że Jowisz na MC pomaga, albo skłania ich do zmian planów zawodowych. To nic, że Saturn na DSC zmienia stosunek do otoczenia, czego owoce zostaną poznane po miesiącach, a nawet latach. To nic w końcu, że przejście Plutona spowoduje odkrycia … po latach! Nagle okaże się, że to, co się w nas działo kilka lat temu, stało się zaczynem bardzo silnej i bardzo intensywnej przemiany. Zaczęliśmy uruchamiać w sobie nowego ducha, nowe ziarna zostały zasiane, a stare światy zmieniły swój charakter. To zmusza nas i osób nas pytających, żeby wykonywać ciągle rodzaje silnych wglądów w swój własny, bardzo skryty i często niedostępny, sposób istnienia i funkcjonowania. Lecz czy w dobie Bum Trach Bęc, taka introspekcja jest w ogóle możliwa?

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano: 03/11/2016

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystano program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

 

Go to Top
%d bloggers like this: